And I don’t want the world to see me cause I don’t think that they’d understand when everything’s made to be broken
I just want you to know who I am.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Powrót do rzeczywistości

Hej Kochane Motylki! 
Właśnie wróciłam z urlopu, gdzie odpoczywałam w bieszczadzkiej ciszy bez zgiełku miasta, internetu, telefonu i ludzi :) 
Wracam wyciszona i podwójnie napełniona energią! Na urlopie moją wagę starałamsię trzymać w ryzach, więc ani nie schudłam ani nie przytyłam ale oczywiście mojego lipcowego celu nie udało mi się osiągnąć :( teraz wracam do pracy, oczywiście standardowo 30 km na rowerze w ciągu dnia, a wieczorami 30-40 min biegania, od września siłownia :)

Co u Was? Mam nadzieję, że wakacje mijają Wam z sukcesami! 
Trzymajcie się lekko :*



piątek, 24 lipca 2015

Trochę chłodniej

Hej!
Dzisiaj wreszcie jest odrobinę chłodniej. Wczoraj na treningu lało się ze mnie jakbym stała pod prysznicem. Jednak mam tym większą satysfakcję im bardziej się spocę. Mam świadomość wypalającej się z mojego tłustego ciała słoniny. Wspaniałe uczucie :) 

Teraz mam przerwę w pracy, zjadłam właśnie obiad i niebawem do domu. Dziś czeka mnie sprzątanie, mycie roweru i trening. Potem kolacja i sen. Dzisiaj jestem z siebie dumna, bo ńie uległam pokusom i ściśle trzymałam się swoich postanowień.

Bilans na dziś: 
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- warzywa gotowane z makaronem pełnoziarnistym i kurczakiem 400 g
- kefir 400g
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (kolacja)

- 30 km na rowerze (2godz) 
- TBC (1godz) 

Trzymajcie się lekko! :*

czwartek, 23 lipca 2015

Ciśniemy!

Hej! 
Właśnie wróciłam z pracy i zaraz wychodzę na trening. Dzisiejszy bilans może nie jest taki jaki bym chciała żeby był jednak nie jest najgorzej. Od jutra zaczynam ograniczać powoli, schodząc we wtorek do niższej wagi posiłków i eliminując podwieczorek. 
Dzisiaj wygląda to tak: 
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu (40g+150ml)
- kefir 400g
- warzywa gotowane z kurczakiem i makaronem pełnoziarnistym (400g)
- 2 naleśniki z dżemem 
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (kolacja).

Na przyszły tydzień od wtorku planuję: 
- owsianka na mleku (30g+120ml)
- warzywa gotowane z kurczakiem (350g)
- kefir 400g
- 2 jajka + pół bułki pełnoziarnistej. 

Będę się trzymać mocno postanowień! Trzymajcie kciuki i trzymajcie się lekko :*

środa, 22 lipca 2015

Lincz...

Taka motywacja na początek ;) 






Siedzę właśnie na przerwie w pracy i tak pomyślałam, że napiszę krótką notkę odnośnie wczorajszego bilansu i ćwiczeń. Wczoraj i dzisiaj nagrzeszyłam strasznie :( 


Bilans 21.07.2015
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- 2 kawałki pizzy
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista

30 km na rowerze (2godz)
tabata (1godz) 

Bilans 22.07.2015
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- kefir 400 ml
- 4 małe pączuszki i 4 rafaello
- warzywa z kurczakiem i makaronem pełnoziarnistym 400g
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (na kolację) 

30 km na rowerze 2godz
TBC + brzuch (1godz) 

Powiedzcie mi, macie jakieś dobre sposoby na łakomstwo przed okresem? Ja zawsze sobie radziłam, a teraz jest dramat :(

wtorek, 21 lipca 2015

Mały sukces!

Hej! 

Ostatnie dwa tygodnie przyniosły skutki! Ćwiczenia, oczywiście takie, które nie zagrażają kolejnej kontuzji nogi, myślałam, że będą mało skuteczne. W czasie kiedy nie ćwiczyłam przybrałam do 64,5 kg. Dzisiaj wchodzę na wagę a tu 62 kg! Cisnę dalej! Właśnie szykuję się na trening. 

Trzymajcie się lekko:* 

sobota, 11 lipca 2015

Endorfiny!

Witajcie Kochane Motylki!

Nawet nie wiecie jak cudownie jest zacząć trenować! 
Tydzień minął mi bardzo pracowicie wliczając w to miniony weekend. Po pracy gnałam od razu na siłownię i ćwiczyłam po dwie godziny co drugi dzień. W ciągu 4 dni w tym tygodniu przejechałam na rowerze 130 km :) 

Miniony weekend minął mi imprezowo, w sobotę pojechałam nad wodę ze znajomymi poopalać się, zaś wieczorem wybyłam nad wisłę. Siedzieliśmy tam do 3:00 nad ranem, popijając czerwone winko - dobredla zdrowotności szczególnie gdy samemu wypije się całą butelkę :)

Gdy wracałam do domu byłojuż widno. 
W niedzielę wstałam o 8:00 zebrałam się i znów wycieczka nad wodę na opalanko i zasłużony odpoczynek. 

Dzisiaj już o 10:00 byłam na siłowni, poćwiczyłam i teraz wcinam ugotowane warzywa z kurczakiem w curry i orkiszowym makaronem. Pychota! Zjem i wybywam na rower! 

Udanej soboty Moje Kochane!






czwartek, 2 lipca 2015

Dobrze jest!

Mam dobre wiadomości! Od jutra wracam na siłownię :) jestem w siódmym niebie! 

Za miesiąc wyjeżdżam nad morze i mam zamiar zejść do 55 kg. Będzie ciężko ale liczę na ostrą krytykę i doping z Waszej strony.

Ostatnio miałam dużo pracy, bo było zakończenie roku, musiałam wypisać analizy i raporty ahhh szkoda gadać, dużo siedzenia po nocach. 

Troszkę motywacji dzisiaj, no i gdzie się wybieracie na wakacje? 










Trzymajcie się lekko! 











poniedziałek, 15 czerwca 2015

dzień...

Hej! 
Mam krótką przerwę w pracy, więc stwierdziłam, że zajrzę do Was i przy okazji coś naskrobię. 
Dzisiaj, gdy się obudziłam padał deszcz, jednak zanim wyszłam z domu przestał, więc wybrałam się do pracy na rowerze, 15 km zaliczone :) 

Po pracy jadę do przyjaciółki, bo dawno się nie widziałyśmy, więc musimy nadrobić zaległości. Przyznam Wam się, że jutro idę do lekarza skontrolować rękę i nogę po wypadku, a od tego zależy czy będę mogła wrócić w lipcu na siłownię, więc trzymajcie kciuki! 

Ostatnio myślałam nad moimiproblemami z pękającymi naczynkami i zastaneiam się nad laserowym domykaniem naczyń, czy któraś z Was miała z tym doczynienia lub słyszała coś od znajomych? 

Trzymajcie się lekko :*

czwartek, 11 czerwca 2015

Braki

Hej Kruszynki:*

Przepraszam po raz kolejny, że tak rzadko zaglądam ale mam tak strasznie mało czasu na wszystko, że przydałoby mi sie parę godzin więcej w dobie...

W pracy mam zapieprz, bo jedna koleżanka jest na L4 i muszę pracować też na jej zmianie. W niedzielę w nocy wróciłam z gór i w poniedziałek na 7:30 pojechałam na rowerze do pracy (15km). W tym tygodniu już wyjeździłam 120 km na rowerze. 

Urlop cudowny, zrobiłam dużo zdjęć, zaliczyłam kilka szczytów, pogoda była przewspaniała. Jedyny minus to dieta... Której nie udało się przestrzegać :( 

Trochę poprawiły się moje stosunki z mężem, jednak nie zawsze jest tak jakbym chciała, żeby było. Mam trudny charakter i wiem, że większość to moja wina...

Niestety wypadek i urlop nie przyczyniły się za bardzo do spadku wagi ale teraz od początku tygodnia sumiennie nad tym pracuję :) 
Możecie polecić jakieś dobre kosmetyki i sposoby na cellulit? Mam go sporo na nogach i aż wstyd założyć szorty... :( 

Jakaś motywacja na weekend? 


Trzymajcie się lekko:*





wtorek, 26 maja 2015

i wszystko się dobrze skończy(ło)...

Hej Kochane!
Odnośnie wypadku, wpadłam na rowerze w poślizg i lekko skręciłam kostkę, rozbiłam głowę i miałam parę większych i mniejszych siniaków, całe szczęście nie było to nic poważnego, więc od znów jestem aktywna fizycznie, tyle że bardziej ostrożna. 

W piątek wyjeżdżam w góry i mam nadzieję, że wsystko będzie okey. Sprzęt przygotowny, lista rzeczy zrobiona, jeszcze tylko 4 dni, a dzisiejszy będzie wyjątkowo ciężki, bo czeka mnie 12 godzin w pracy, jeśli dobrze pójdzie. 

Życzę Wam miłego dnia i obiecuję, że jak znajdę chwilkę uzupełnię zaległości w czytaniu Waszych wpisów! 

Trzymajcie się lekko :*

środa, 20 maja 2015

Jestem!

Hej Kochane Motylki! 
Wybaczcie mi długą nieobecność. Nie będę opowiadać z jakiego powodu, bo to bardzo długa historia w każdym razie miałam mały wypadek. 

Dzień zaczął się cudownie! Kawa i owsianka na balkonie, przyjemnie ciepłe powietrze rozwiewało mi włosy i nie zapowiadało się na deszcz. Jednk kiedy wyruszyłam do pracy na rowerze po jakichś 5 km zaczęło padać i niestety rozpadało sie na dobre, więc kiedy dotarłam na miejsce miałam mokre nawet majtki. 

Tak mi smutno, bo zawiodłam samą siebie i chciałam za dużo na raz i nie wyszło :( Czasem jest warto poświęcić na coś więcej czasu aby nie stracić już tego co się osiągnęło. 

Pouzupełniałam już wszystkie zaległości. Odnośnie wagi, stanęła w miejscu. 

Trzymajcie się lekko :*



niedziela, 12 kwietnia 2015

Rower, rowerek...

Hej Kochane! 
Trochę ostatnio Was zaniedbałam, nie czytałam blogów ale obiecuję, że dzisiaj to nadrobię. Dzień zapowiada się mniej cudownie niż wczoraj ale nie piszę go jeszcze na straty. Dziś trochę gorsza pogoda na rower, bo wieje ale wczoraj wybrałam się na wycieczkę rowerową do Opalenia (Kampinowski Park Narodowy), znajomi dojechali samochodami i siedzieliśmy przy ognisku. Wszyscy jedli kiełbasę, i inne różne dziwne rzeczy, ja zaś zrobiłam sobie szaszłyki z piersi z kurczaka, papryki, pieczarek i cukinii, które były pyszne! Wróciłam do domu w znakomitym humorze. 

Dzisiaj jeśli się pogoda nie poprawi, wybiorę się na długi spacer. Ostatnio po treningach dosyć mocno bolą mnie łydki, cały czas są napięte. Chyba muszę się więcej rozciągać. 

Aaa Kochane moje co z tymi kiszonkami? Pić czy nie pić? Ma któraś z Was jakąś własną, sprawdzoną wiedzę na ten temat?


Trzymajcie się lekko :*


sobota, 11 kwietnia 2015

Kiszonki

Hej Kochane! 

Jak tam mija dzień? Ja już po treningu. Stwierdzam, że zdecydowanie wolę ćwiczyć w godzinach popołudniowych niż tak jak dziś czyjutro w porannych. 

W poniedziałek ważenie, mocno się stresuję, chyba mam obsesję, bo cały czas o tym myślę. 
Chciałabym do końca kwietnia zejść do równych 60 kg, więc mocno proszę Was o doping. 

Powiedzcie mi, co sądzicie o piciu kwasu z kapusty kiszonej i ogórków kiszonych? Podobno jest dobry na oczyszczenie organizmu.

Moje sprawy sercowe ostatnio układają nie za dobrze ale jakoś chyba już mi to zobojętniało. Dalej czerpię radość z życia, z pracy i z treningów przede wszystkim, a no i oczywiście jak waga spada i wymiary przy tym też to w ogóle jest cudownie. 

Pięknego i udanego weekendu Wam życzę, ja wsiadam na rower i ruszam do lasu! 

Trzymajcie się lekko :*

środa, 8 kwietnia 2015

Coraz cieplej :)

Hej Motylki! 
Jak mija dzień? Trzymacie się swoich poświątecznych postanowień? Powiem szczerze, że mi idzie bardzo dobrze :) Wczorajszy dzień przebiegł zgodnie z planem, dzisiejszy również zapowiada się znakomicie. 

Cieszę się, że będzie juz więcej ciepłych i słonecznych dni. Wreszcie będę mogła przerzucić się na rower i spalać jeszcze więcej kalorii. Do pracy mam 15 km w jedną stronę, więc będzie dla mnie to kolejne wyzwanie. 

W poniedziałek kolejne ważenie, a w niedzielę napiszę plan na kolejny tydzień :) 

Trzymajcie się lekko :*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Święta, święta i po świętach...

Witajcie Kruszynki! 
Całe szczęście święta już za nami, wracamy do codzienności, czyli u mnie pracy i siłowni! 
Podczas tych dwóch dni trochę sobie pofolgowałam, jednak ze świadomością, że pocisnę to w tym tygodniu i spalę wszystkie zjedzone kalorie. 

Odnośnie głodówek, nie stosuję ich, bo bardzo niekorzystnie na mnie wpływają, czasem wolę zjeść mńiej, a częściej i więcej poćwiczyć niż zastosować głodówkę.

Bilans na przyszły tydzień to ( napiszę posiłki w cyferkach nie kategoryzując ich na śniadanie, obiad itp.) 

1. Musli z mlekiem 
2. Kefir 
3. Sałatka z grilowanym kurczakiem, kapustą pekińską, papryką, groszkiem, kukurydzą, jogurtem i czosnkiem. 
4. Ryż brązowy, kurczak pieczony, warzywa gotowane. 

Ostatni posiłek jest jaki jest, ponieważ jem go po siłowni/fitnesie, więc musi to być coś konkretniejszego. Odnośnie ćwiczeń na siłowni/fitnesie przyszły tydzień będzie wyglądać tak: 

Wtorek: TBC (450 kcal) + bieżnia 30 min: 90 min
Środa: Interwał (700kcal) 60 min
Czwartek: Tabata (700kcal) 60 min
Piątek: TBC (450kcal) + ABT (400kcal) 120 min
Sobota: Interwał (700 kcal) + TBC (450kcal) 120 min 
Niedziela: TBC (450kcal) 

Trzymajcie się lekko :*



piątek, 3 kwietnia 2015

Kwietniowe wymiary

Witajcie Kruszynki!
Niestety przez ostatnie dni waga poszła w górę :( w wymiarach jest niby mniej niż miesiąc temu, ale nie jestem usatysfakcjonowana, więc będę musiała jeszcze bardziej ograniczyć posiłki. 

Waga: 62,5 kg

Wymiary:
Piersi: 90 cm; 3 cm mniej,
Talia: 72 cm; 4 cm mniej,
Pas: 82 cm; 4 cm mniej,
Biodra: 91 cm; 1 cm mniej,
Udo: 56 cm; 2 cm mniej,
Łydka: 34 cm; 2 cm mniej. 

Pogoda niestety nie skłania w tej chwili do aktywności na świeżym powietrzu, do tego jeszcze zaczynają się święta, więc z tej okazji życzę Wam przede wszystkim wytrwałości w swoich postanowieniach, bo sama wiem jakie jest to dla mnie trudne. 

Dziękuję za przepisy na sałatki, oczywiście wypróbowałam i jak najbardziej będę co jakiś czas robić :) 

Trzymajcie się lekko :*


niedziela, 29 marca 2015

Sukcesy, sukcesiki...

Hej kruszynki! 
Tydzień miałam bardzo aktywny, dużo ćwiczeń i są efekty :) 
Na wadze 61,9 kg kg, więc kolejny cel już blisko. Co do jedzenia, starałam się jeść o tej samej porze, w małych ilościach i 5 posiłków, 2,5 litra wody dziennie to był standard, a w jadłospisie znalazły się do każdego posiłku warzywa lub owoc. Poza tym ciemne pieczywo, makaron orkiszowy, chude mięso, mleko.
Humor mam lepszy choć mocno dokucza mi alergia i chodzę zasmarana. 

Macie może jakiś fajny przepis na sałatkę? 

Trzymajcie się lekko:*

wtorek, 24 marca 2015

Taki różny dzień

Dzisiaj dzień lenistwa. Nie ćwiczyłam, jednak dzień miałam mocno pracowity. 

Co do humoru to było różnie. Zero przemyśleń, rozdrapywanie starych ran ale bez większej rozpaczy.  Marzenia, wspomnienia. 

Trzymajcie się lekko :*










poniedziałek, 23 marca 2015

Pracowicie, efektywnie :)

I znów piszę po dłuższej przerwi,  jednak z dobrymi wiadomościami :)


Waga poszła w dół, obecnie jest 62,3 kg. 



Tydzień miałam aktywny, i siłownia i fitness w weekend długie spacery po lesie, bo grzechem by było zmarnować tak piękną pogodę. Nabrałam dużo energii na kolejny aktywny i pracowity tydzień :) 


Co do jedzenia rano musli, w pracy kanapka z chleba orkiszowego, warzyw i piersi z kurczaka oraz kefir. W domu zupa jarzynowa niezabielona i jakiś owoc. 


Trochę duży ten bilans ale najważniejsze, że waga spada w dół. 



Juże nie mogę się doczekać cieplejszych dni aby jeździć do pracy na rowerze. 



Trzymajcie się lekko :*

niedziela, 15 marca 2015

Marzenia, wspomnienia...

Smutny dzień, depresyjny. To taki dzień gdzie z zakamarków duszy wydostają się najczarniejsze cienie i nie dają spokoju. 

Nic dzisiaj nie zrobiłam poza ugotowaniem zupy jarzynowej i posprzątaniu mieszkania. Przez cały dzień oglądałam głupie romanse, wyobrażając sobie siebie w roli głównej bohaterki, której życie zmienia się z dnia na dzień, bo spotkała księcia na białym koniu, który zabiera ją do swojego bajkowego świata. 

Czas przelatuje mi między palcami, muszę zacząć żyć, bo umrę nawet nie oglądając się na marzenia. 

Trzymajcie się lekko :*