And I don’t want the world to see me cause I don’t think that they’d understand when everything’s made to be broken
I just want you to know who I am.

piątek, 22 stycznia 2016

Bilans i trening!

Hej! Dzisiaj tylko szybki bilans z wczoraj i lecę do pracy! 

21 stycznia - czwartek
- owsianka na mleku 200g
- jogurt naturalny 400g
- sałatka z grillowanym kurczakiem, sałatą i pomidorem 360g 

Słyszałyście o treningu z h&m? Można wymienić spalone kalorie na ubrania sportowe, a zajęcia są bezpłatne! 

Trzymajcie się lekko :*

czwartek, 21 stycznia 2016

Bez porażki :)

Hej Motylki! 
Kilka dni mnie nie było ale to mega zakręcony tydzień, dzisiaj jestem, bo obudziłam się godzinę przed budzikiem i zdążyłam wszystko szybciej zrobić. 

Urodziny u kumpla poszły nadspodziewanie dobrze. Zjadłam dwa rodzaje sałatek (minus taki, że jedna z nich byla z majonezem, ale lepsze to niż nażreć się pizzy i ciasta z kremem) i jakoś specjalnie mnie nie kusiło na nic więcej. Myślę, że to przez to, że nie piłam alkocholu :) 

Bilanse mniej więcej na wszystkie dni są takie same. 


15 stycznia - piątek 
- owsianka na mleku 200 g
- kefir 400 ml
- sałatka z makaronem razowym, warzywami i szynką ok. 100g
- sałatka grecka ok. 100g

16 stycznia - sobota
- kanapka z kurczakiem, pomidorem, rzodkiewką i ogórkiem
- udko z kurczaka
- zupa fasolowa ok. 200g

17 stycznia - niedziela 
- kanapka z szynką, pomidorem i szczypiorkiem 
- zrazy drobiowe z nadzieniem z papryki (100g), ziemniaki (60g), surówka z kapusty pekińskiej (150g)
- zupa fasolowa ok. 150 ml 

18 stycznia - poniedziałek 
- owsianka na mleku 200 g
- kefir 400g 
- zrazy drobiowe nadziewane papryką 120g, makaron razowy 50g, 3 ogórki kiszone
- gruszka, banan

- TBC + brzuch

19 stycznia - wtorek 
- owsianka na mleku 200g
- zupa fasolowa 200 ml
- kanpka z szynką, pomidorem i ogórkiem

20 stycznia - środa 
- owsianka na mleku 200g 
- zupa pomidorowa 200 ml
- 2 naleśniki z jabłkiem z mąki razowej
- kanpka z szynką, pomidorem i papryką

- TABATA + rozciąganie 

O to by było na tyle. Ten tydzień mam taki zabiegany, dużo pracy i wszystkiego... Może w przyszłym uda mi się pisać częściej. 
Jakieś uwagi co do bilansów? Chcę, żeby wszystko było na tip top. W poniedziałek ważenie. 

Trzymajcie się lekko :*


czwartek, 14 stycznia 2016

Jest dobrze!

Hej!
Wczorajszy dzień był dobrym dniem! Dużo siedzenia w książkach, wyciągnęłam koleżankę z pracy na fitness, a dzisiaj idziemy na siłownię :) Humor mam lepszy ale tylko wtedy kiedy żadnego lustra nie ma w pobliżu. Jutro urodziny kumpla i znowu przerażenie. Nie będzie mnie na szczęście kusiło, żeby pić, bo prowadzę. Dzień w pracy intensywny, dużo ruchu, więc jestem usatysfakcjonowana. 
Wstawiam bilanse z wczoraj i z dzisiaj, bo nie wiem czy będę miała czas jutro tu zajrzeć. 

13 stycznia - środa
- owsianka na mleku 200g
- kefir 400ml
- kurczak duszony w warzywach z makaronem pełnoziarnistym 250g
- bułka pełnoziarnista z wędzonym kurczakiem, rukolą, pomidorem i ogórkiem.

- TBC + brzuch

14 stycznia - czwartek
- owsianka na mleku 200g
- bułka pełnoziarnista z wędzonym kurczakiem, rukolą, ogórkiem i pomidorem
- zupa jarzynowa 250g

- Bieżnia 70 min.

Jestem rukolocholiczką! :D

Trzymajcie się lekko :*

środa, 13 stycznia 2016

Pół porażki

Kochane Moje! 
Urodziny wypadły świetnie i powiem szczerze, że jestem z siebie dumna, bo zjadłam tylko 3 maleńkie kawałki pizzy (wiem, że nie powinnam ale dziewczyny patrzyły na mnie dziwnie). Razem ważyły one ok. 150g. Tymczasem zmykam do pracy, a niżej zamieszczam wczorajszy bilans:

12 stycznia - wtorek
- owsianka na mleku 200g (2 razy w ciągu dnia);
- 3 pierogi z grzybami i kapustą gotowane na wodzie 120g
- 3 małe kawałki pizzy 150g

Trzymajcie się lekko :*

wtorek, 12 stycznia 2016

Wyzwania i bilanse!

Podejmuję kolejne wyzwanie! Chcę ważyć 60 kg do końca stycznia ;) ktoś chętny do podjęcia wyzwania? 3,5kg w 20 dni. 

Bilanse: 

11 stycznia -poniedziałek
- owsianka na mleku 200g (dwa razy w ciągu dnia);
- 2 kanapki z kurczakiem wędzonym, rukolą, pomidorem i ogórkiem. 

Ćwiczenia:
TBC + brzuch 60 min. 

Wczoraj miałam baaardzo zabiegany dzień. Na 6:30 do pracy, z pracy po prezent dla przyjaciółki i zakupy, a potem na fitness. Po fitnesie pojechałam odebrać od znajomej perfumy, które zamówiłam i o 19:30 byłam w domu. Szalony dzień ale oby więcej takich, bo dzięki temu bilans był też dobry. 

Dzisiaj troszkę luźniej, chociaż na 17:00 biegnę na fitness, a potem do przyjaciółki na urodziny, więc życzcie mi powodzenia a ym nie tknęła nic do jedzenia. 

Trzymajcie się lekko :*

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Przerażenie

Hej Motylki!
Miałam naprawdę wyczerpujący tydzień i kolejne urodziny dziecka w rodzinie męża. Dopadło mnie przerażenie. Po wypiciu jednej lampki szampana omal nie zjadłam całego stołu. Zaczęłam w nocy nad tym myśleć i doszłam do wniosku, że muszę mieć cały czas zajęte ręce, nawet przy stole, bo jak zaczynam się nudzić po wypiciu jak najmniejszej iłości alkoholu to zaczynam wszystko po kolei pochłaniać nawet o tym za specjalnie nie myśląc. Chyba coś jest ze mną nie tak ;( 

Nie ćwiczyłam w tym tygodniu, w poniedziałek miałam chirurgiczne usunięcie zęba, nie za bardzo mogłam jeść i do piątku było okey, a ten weekend i te urodziny po prostu jakaś porażka. Najgorsze jest to, że muszę znów tam jechać :( jakieś porady na zachamowanie tego obżarstwa? 

Trzymajcie się lekko :*

niedziela, 3 stycznia 2016

Opowieść naćpanej marzeniami...

Hej Motylki!
Obudziłam się dzisiaj o 6:30 i w moją głowę wlało się dużo przemyśleń, którymi postanowiłam się z Wami podzielić. 
Wspomnienia dzieciństwa, moje wyobrażenia o idealnym życiu i księciu z bajki...mzastanawiam się czy też tak miałyście. 
Ja patrząc na swoich rodziców jeszcze jako dziecko zawsze powtarzałam sobie, że będę szczęśliwie zakochana w jakimś przystojnym chłopcu, który oczywiście będzie tak samo zakochany we mnie i będzie mi kwiaty kupował i na rękach nosił, bla, bla, bla, jak w bajce. Myślałam, że ominą mnie wszystkie problemy moich rodziców, moje życie miało być idealne. 
W momencie kiedy przekonałam się, że w niczyim życiu nie jest tak cudownie jak w bajkach, coś we mnie pękło. Pękła bańka, w której żyłam przez lata... I nagle wszystko przestało się zgadzać. 

Teraz już dosyć mocno stąpam po ziemii i jestem twardą realistką, myślę że potrafię radzić sibie ze swoimi demonami. I mam cel, cały czas ten sam od lat: chudnąć...

Chciałabym kiedyś przybliżyć tutaj swoją historię, jednak najpierw muszę ją spisać, aby była spójna. Może tym komuś pomogę, a może w jakiś sposób pomogę również sobie...

sobota, 2 stycznia 2016

Piękny dzień!

Jaki cudowny dzień nas dziś zbudził. Śniegu tylko nam brakuje. Od dzisiaj już dietetycznie i bez alkoholu. Wraz z niedzielą kończy się czas wolny, zaś w poniedziałek czeka mnie chirurgiczne usunięcie zęba. Mam nadzieję, że we wtorek będę w stanie iść do pracy. 
Na siłownię wybiorę się dopiero w czwartek. Nie mam dziś weny do pisania. 
Trzymajcie się lekko :*

piątek, 1 stycznia 2016

Nowy Rok!

Powitaliśmy Nowy Rok! 
Ja już mam swoich 10 postanowień na ten rok. Doszłam do wniosku, że jeśli nie dojdą do skutku to przyszły rok pozostawię bez żadnych postanowień. 
Wam życzę wytrwania w Waszych postanowieniach i wyciągania trafnych wniosków z porażek.

wtorek, 29 grudnia 2015

Święta, święta...

Kochane Motylki, muszę się przyznać, że świąteczne obżarstwo było... Wyrzuty sumienia ogromne, gorzkie łzy.

Jednak sobie i Wam życzę wytrwania w noworocznych postanowieniach! A przde wszystkim chudości.

Trzymajcie się lekko :*


niedziela, 29 listopada 2015

Motywacja!

Weekend minął spokojnie. 
Z kuchni dociera do mnie zapach pieczonego kurczaka, którego zjem jutro w pracy. Leżę już w łóżku i z każdym ruchem rozkoszuję się bólem mięśni po weekemndowym ostrym treningu. W tym tygodniu muszę dać z siebie wszystko. 6 grudnia mam chrzciny, będę chrzestną i na tą okazję kupiłam dwie sukienki. Jeśli zejdę poniżej 60 kg założę czerwoną, rozkloszowaną sukienkę jako nagrodę i wyróżnienie za wysiłek. Jeśli tak się nie stanie, włożę szarą, prostą sukienkę i będę siedzieć jak taka smutna, szara mysz. 



Plan na ten tydzień: 
Śniadanie: owsianka na mleku
Obiad: kurczak pieczony z warzywami 300g
Kolacja: kefir + grejfrut 

Do tego: 1h biegania + godz. Tabaty 

Jaki jest Wasz plan? 
Trzymajcie się lekko :*

wtorek, 24 listopada 2015

Inna, a jednak taka sama...

Hej!
Właśnie mam chwilę dla siebie, słucham muzyki i klikam w ulubioną zakładkę. I znów znajduję się w swojej rzeczywistości, tej trochę innej. 

Dzień minął jak z bicza strzelił. Pobudka o 5:00, leki, mycie, malowanie, ubieranie, śniadanie, pakowanie i biegiem na autobus. Zimno dziś. Mam na sobie bluzkę z rękawem 3/4 w szaro białe paski, podarte jeansy, zamszowe rude botki, długi, prawie do kolan kardigan w kolorze zgniłej zieleni, ublubiony płaszcz, czarny, ze skórzanymi rękawami, pudrowo-różowy szal, który jest tak duży, że mogłabym się owinąć nim cała, torebka i torba, po pracy w końcu fitness, a niestety rzeczy na fitness nie zmieszczą się przecież do torebki wielkości worka na ziemniaki. Czerwone słuchawki na uszach i biegnę. Zdążyłam. 
Stoję z przodu, spodnie mi się zwinęły w bucie i zaczyna mnie boleć noga. Gniewnie patrzę na chłopaka, który zajmuje dwa miejsca, siedzą on i obok jego plecak. Powstrzymuję chęć zapytania czy plecakowi jest wygodnie. Chłopak wysiada na tym samym przystanku, poczym znów jedziemy tym samym autobusem. Ludzie dziwnie na mnie patrzą. Staram się odwarać wzrok na krajobraz za oknem. Dojeżdżam do pracy i pogrążam się w myślach nad nowymi zadaniami. 

Ostatnio jestem tak wykończona, że nie jestem w stanie nawet czytać. W pracy robiłam różne cuda, ozdoby świąteczne, czyli moje ukochane prace manualne. I jest cudownie. 
Wychodzę z pracy, znów szybie ubieranie i bieg do autobusu, bo przecież na fitness trzeba zdążyć na 17:00, bo w domu jeszcze obiad do zrobienia. Potrawka dzisiaj, warzywna z duszoną piersią z kurczaka. 

Wpadam do domu, rozbieram się, zapominam o krótkiej firance w kuchni i biegam w samym staniku, szukając koszulki w paski, w której chodzę po domu, kątem oka zerkając jak sąsiad z naprzeciwka uśmiecha się do siebie, patrząc na moje wyczyny. Znajduję koszulkę na krześle w kuchni, a legginsy na pralce. Jestem przebrana. Patrzę w lustro i marszczę czoło widząc jak moje niesforne, rano wyprostowane kosmyki po bokach grzywki i z tyłu głowy poskręcały się w małe sterczące loczki. Ehh, i tak nic z tym już nie zrobię. Jutro walka na nowo aby kok wyglądał perfekcyjnie. 

No to co, obieramy warzywka, dusimy, kroję kurczaka, podduszam go w garnku pod przykrywką. 

Ooo i taki cudowny dzień, skończę post, popracuję jeszcze trochę, potem nauka i znowu zapomniałam o kolacji...


Trzymajcie się lekko :*

niedziela, 22 listopada 2015

marzenia

Hej Kochane!
Wiem, że długo mnie nie było, trochę się u mnie działo przez ten czas. 
Omal nie rozpadło się moje małżeństwo, mam osobę w pracy, przez którą nie czuję się swobodnie, moja siostra również ma problemy. Jedyny plus, że waga zeszła do 60 kg.

Zawsze myślałam, że istnieje taka miłość, jak z bajki, jedyna, cudowna. Wyobrażałam sobie życie jak w bajce, cudowny dom, wspaniały seks i wymarzoną pracę, świat, w którym wszystko jest różowe, a ludzie sobie pomagają i się kochają. Głupia jestem, prawda?

 Mówiłam, marzenia się spełniają, wszystko będzie dobrze. Jak na ten moment wszystkie marzenia się sypią, a dzień za dniem mijają tak samo i życie przelatuje między palcami, a ja mam wrażenie, że z jednego dołka wpadłam w drugi, jeszcze głębszy. Też tak czasem macie? 

Jutro lecę na 7:30 do pracy, po pracy szybko na warsztaty z teatru, potem dom i nauka, wieczorem siłownia. Te warsztaty dają mi trochę siły, na parę godzin zapominam o szarym świecie żyjąc teatralną abstrakcją. 

6 grudnia mam chcrzciny synka mojej siostry. Będę chrzestną. Kupiłam już sukienkę ale im dłużej ją mam, tym mniej mi się podoba. Jest szara, w typie ołówkowym do kolan, z czarnym wstawkami. Czuję się stara.

Co u Was? Jak się trzymacie? 

Kaj.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Powrót do rzeczywistości

Hej Kochane Motylki! 
Właśnie wróciłam z urlopu, gdzie odpoczywałam w bieszczadzkiej ciszy bez zgiełku miasta, internetu, telefonu i ludzi :) 
Wracam wyciszona i podwójnie napełniona energią! Na urlopie moją wagę starałamsię trzymać w ryzach, więc ani nie schudłam ani nie przytyłam ale oczywiście mojego lipcowego celu nie udało mi się osiągnąć :( teraz wracam do pracy, oczywiście standardowo 30 km na rowerze w ciągu dnia, a wieczorami 30-40 min biegania, od września siłownia :)

Co u Was? Mam nadzieję, że wakacje mijają Wam z sukcesami! 
Trzymajcie się lekko :*



piątek, 24 lipca 2015

Trochę chłodniej

Hej!
Dzisiaj wreszcie jest odrobinę chłodniej. Wczoraj na treningu lało się ze mnie jakbym stała pod prysznicem. Jednak mam tym większą satysfakcję im bardziej się spocę. Mam świadomość wypalającej się z mojego tłustego ciała słoniny. Wspaniałe uczucie :) 

Teraz mam przerwę w pracy, zjadłam właśnie obiad i niebawem do domu. Dziś czeka mnie sprzątanie, mycie roweru i trening. Potem kolacja i sen. Dzisiaj jestem z siebie dumna, bo ńie uległam pokusom i ściśle trzymałam się swoich postanowień.

Bilans na dziś: 
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- warzywa gotowane z makaronem pełnoziarnistym i kurczakiem 400 g
- kefir 400g
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (kolacja)

- 30 km na rowerze (2godz) 
- TBC (1godz) 

Trzymajcie się lekko! :*

czwartek, 23 lipca 2015

Ciśniemy!

Hej! 
Właśnie wróciłam z pracy i zaraz wychodzę na trening. Dzisiejszy bilans może nie jest taki jaki bym chciała żeby był jednak nie jest najgorzej. Od jutra zaczynam ograniczać powoli, schodząc we wtorek do niższej wagi posiłków i eliminując podwieczorek. 
Dzisiaj wygląda to tak: 
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu (40g+150ml)
- kefir 400g
- warzywa gotowane z kurczakiem i makaronem pełnoziarnistym (400g)
- 2 naleśniki z dżemem 
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (kolacja).

Na przyszły tydzień od wtorku planuję: 
- owsianka na mleku (30g+120ml)
- warzywa gotowane z kurczakiem (350g)
- kefir 400g
- 2 jajka + pół bułki pełnoziarnistej. 

Będę się trzymać mocno postanowień! Trzymajcie kciuki i trzymajcie się lekko :*

środa, 22 lipca 2015

Lincz...

Taka motywacja na początek ;) 






Siedzę właśnie na przerwie w pracy i tak pomyślałam, że napiszę krótką notkę odnośnie wczorajszego bilansu i ćwiczeń. Wczoraj i dzisiaj nagrzeszyłam strasznie :( 


Bilans 21.07.2015
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- 2 kawałki pizzy
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista

30 km na rowerze (2godz)
tabata (1godz) 

Bilans 22.07.2015
- owsianka na mleku z łyżeczką miodu
- kefir 400 ml
- 4 małe pączuszki i 4 rafaello
- warzywa z kurczakiem i makaronem pełnoziarnistym 400g
- 2 jajka + bułka pełnoziarnista (na kolację) 

30 km na rowerze 2godz
TBC + brzuch (1godz) 

Powiedzcie mi, macie jakieś dobre sposoby na łakomstwo przed okresem? Ja zawsze sobie radziłam, a teraz jest dramat :(

wtorek, 21 lipca 2015

Mały sukces!

Hej! 

Ostatnie dwa tygodnie przyniosły skutki! Ćwiczenia, oczywiście takie, które nie zagrażają kolejnej kontuzji nogi, myślałam, że będą mało skuteczne. W czasie kiedy nie ćwiczyłam przybrałam do 64,5 kg. Dzisiaj wchodzę na wagę a tu 62 kg! Cisnę dalej! Właśnie szykuję się na trening. 

Trzymajcie się lekko:* 

sobota, 11 lipca 2015

Endorfiny!

Witajcie Kochane Motylki!

Nawet nie wiecie jak cudownie jest zacząć trenować! 
Tydzień minął mi bardzo pracowicie wliczając w to miniony weekend. Po pracy gnałam od razu na siłownię i ćwiczyłam po dwie godziny co drugi dzień. W ciągu 4 dni w tym tygodniu przejechałam na rowerze 130 km :) 

Miniony weekend minął mi imprezowo, w sobotę pojechałam nad wodę ze znajomymi poopalać się, zaś wieczorem wybyłam nad wisłę. Siedzieliśmy tam do 3:00 nad ranem, popijając czerwone winko - dobredla zdrowotności szczególnie gdy samemu wypije się całą butelkę :)

Gdy wracałam do domu byłojuż widno. 
W niedzielę wstałam o 8:00 zebrałam się i znów wycieczka nad wodę na opalanko i zasłużony odpoczynek. 

Dzisiaj już o 10:00 byłam na siłowni, poćwiczyłam i teraz wcinam ugotowane warzywa z kurczakiem w curry i orkiszowym makaronem. Pychota! Zjem i wybywam na rower! 

Udanej soboty Moje Kochane!






czwartek, 2 lipca 2015

Dobrze jest!

Mam dobre wiadomości! Od jutra wracam na siłownię :) jestem w siódmym niebie! 

Za miesiąc wyjeżdżam nad morze i mam zamiar zejść do 55 kg. Będzie ciężko ale liczę na ostrą krytykę i doping z Waszej strony.

Ostatnio miałam dużo pracy, bo było zakończenie roku, musiałam wypisać analizy i raporty ahhh szkoda gadać, dużo siedzenia po nocach. 

Troszkę motywacji dzisiaj, no i gdzie się wybieracie na wakacje? 










Trzymajcie się lekko!