Smutny dzień, depresyjny. To taki dzień gdzie z zakamarków duszy wydostają się najczarniejsze cienie i nie dają spokoju.
Nic dzisiaj nie zrobiłam poza ugotowaniem zupy jarzynowej i posprzątaniu mieszkania. Przez cały dzień oglądałam głupie romanse, wyobrażając sobie siebie w roli głównej bohaterki, której życie zmienia się z dnia na dzień, bo spotkała księcia na białym koniu, który zabiera ją do swojego bajkowego świata.
Czas przelatuje mi między palcami, muszę zacząć żyć, bo umrę nawet nie oglądając się na marzenia.
Trzymajcie się lekko :*
