And I don’t want the world to see me cause I don’t think that they’d understand when everything’s made to be broken
I just want you to know who I am.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Podwójnie chuda

Dzisiaj mimo siłowni i roweru miałam średni dzień. Cały czas czuję, że nie daję z siebie wszystkiego, że jest we mnie jakaś blokada, strach przed tym co było i dzisiaj szczególnie nie daje mi to spokoju. Zaczyna się dość intensywny dla mnie tydzień, więc myśli będą mnie przytłaczały mniej niż zwykle - przynajmniej mam taką nadzieję. Zjadłam dzisiaj trochę więcej niż wczoraj i mam wyrzuty sumienia... Broniłam się przed tym czy iść i zwymiotować i wymioty po raz kolejny wygrały. 

Potrzebuję więcej samozaparcia i motywacji w sobie. I patrzę codziennie na te wszystkie piękne figury, choćby na siłowni i przeglądam tyle blogów na ile pozawala mi czas i myślę, że potrzebuję kogoś na tyle bliskiego kto przebiegnie tą trasę ze mną kto mnie skrytykuje i wesprze, kogoś kto będzie chudł razem ze mną.

RUN!







Szczęście

Każdy z nas mierzy ilość szczęścia w swoim życiu własną miarą. Dziś zdecydowanie jest mój szczęśliwy dzień. Zrobiłam na rowerze 40 km, spędziłam na siłowni 2 godz. i zjadłam tylko 200 kcal w postaci samych warzyw. Patrząc na godzinę było to w sumie wczoraj. Jak najwięcej takich dni!

Dobranoc!





piątek, 4 kwietnia 2014

Obojętnie

Jestem dzisiaj totalnie niezorganizowana... Płaczę ze złości, te wahania nastrojów dobijają mnie. Czy nie mogę być normalnym człowiekiem jak większość moich rówieśników? Nie, zbyt wiele sprzeczności pojawia się w moim życiu.


Ważne jest, żeby mieć motywację. Idę na siłownię. Muszę się wyżyć i znów pozostawać obojętną.






czwartek, 3 kwietnia 2014

411

Dzisiaj nie jest najgorzej, ranek przywitał mnie swoją szarością o 5:12, a dzień nie wydaje się dziś taki straszny. Byłam wczoraj na zajęciach i na siłowni i posprzątałam mieszkanie. Wieczorem zasypiałam przy stertach notatek i cichym pomruku śpiącej kocicy.

Dzisiaj praca, zajęcia, siłownia i sen. Chwilka czasu, żeby coś naskrobać, brak czasu na jedzenie. Wczoraj 411 kcal. Nie najgorzej. Słońce przeplata się z deszczem.

Przepełnia mnie delikatny lęk, że nie dojdę do perfekcji, jednak biorę się w garść i nie daję negatywom, bo najważniejsza jest motywacja.




środa, 2 kwietnia 2014

Deszcz

Dzień zaczął się zbyt słonecznie. Wolę gdy pada deszcz. Właśnie wybieram się na siłownię, a potem na zajęcia. Wypadałoby tam wpaść po prawie dwóch tygodniach nieobecności.

Boli mnie głowa, jakby te pieprzone promienie słońca przeszywały mi czaszkę.


Dół.



wtorek, 1 kwietnia 2014

Rzyganie to nie choroba

Nie daję rady. Tak bardzo się boję napadów, swojej niekonsekwencji. Jutro już idę na zajęcia. Muszę wyjść z domu, trzymać się z daleka od jedzenia. 


Jestem beznadziejna.... Gruba... Ale to się zmieni, nie będzie już płaczu i zgrzytania zębami, muszę wyłączyć głód w głowie.


Co do zajęć to nie jest zbyt dobrze, bo olałam wiele spraw ostatnio. Od jutra biorę się do pracy, bo jest mi łatwiej zmotywować się do czegokolwiek kiedy mam wszystko pedantycznie poukładane w swoim granatowym kalendarzu. Tak jest lepiej - każda minuta zaplanowana, bez wpadek, bez spotkań przy obiedzie - jest łatwiej.


Szkoda tylko, że nie wynaleźli jeszcze tabletek na ludzką głupotę. Byłby to hit.

Ana nie jedno ma imię

Jestem potworem. Takiego napadu w życiu nie miałam... Trzy dni męczarni, wyrzutów sumienia, rzygania i środków przeczyszczających. I znowu wszystko się pieprzy. Do tego się rozchorowałam.

Jak to się mówi: gorzkie żale po gorzale...

niedziela, 23 marca 2014

Najprzytulniej...


"Najprzytulniej tam, gdzie już nie ma nas
Miejsca, które skrył pod skrzydłami czas
To co było trwa, nikt nam nie zabierze wspomnień
Tamto słońce ma o wiele większą moc
Nasz ulubiony brzeg, kolana zdarte wciąż
Rodzice krzyczą dość
Pora do domu, jest już chłodniej
Ognisko płoszy ciemność, cisza w sercach gra
Wpatrzeni tacy mali w ten ogromny świat

Wracamy z dalekiej drogi do swoich starych przytulnych miejsc
Idealnych i niewzruszonych dni poukrywanych w pamięci mgle.



A z czterech świata stron przywoziliśmy wiatr
Walizki pełne snów, od śniegu bielszy piach
I klika mądrych prawd i szczęścia nieuchwytny zapach
Lecz gdzie są tamte dni, kiedy mierzyliśmy mniej
Jak fortecą był nasz dom, my się bawiliśmy w niej
Wojna dalej toczy się, lecz to już chyba nie zabawa
Pędzący pociąg - nie usłyszy mego stop
Mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk.



Takie chwile kiedy zamykamy oczy i wracamy do tych dni jeszcze raz
Subtelny uśmiech i cichuteńki płacz
Najprzytulniej jest mi tam, gdzie nikt nie zdąży
Nie odnajdzie drogi nikt oprócz nas."

Sylwia Grzeszczak



czwartek, 20 marca 2014

Chude ciało, chuda dusza

Po długiej przerwie znów jestem.
Ostatni miesiąc miałam pracowity,narzuciłam na siebie więcej obowiązków,  bo nie chcę mieć czasu na zastanawianie się nad sensem tego wszystkiego.

Co do mojej  aktywności to biegam, chodzę na siłownię 6 dni w tygodniu, jeżdżę na rowerze. I dobrze mi. Wszystkie problemy nagle same się rozwiązują, mam lżejszą głowę.

Ostatnio mam fazę na marchewkę, kupuję i wcinam ją tonami.

Poza tym nic się nie zmieniło. Tęsknię za podróżami autostopem i związaną z nimi beztroską. Muszę się wybrać w te wakacje chociaż na tydzień, bo  inaczej zwariuję w tym wielkim mieście.




 

środa, 22 stycznia 2014

Go! I od razu lepiej.

Znów dłuższa przerwa ale niestety w domu nie mam internetu:( a przez ostatni tydzień byłam chora i nie chodziłam do pracy ańi na zajęcia. 

Ogólnie jest nieźle. Nie biegałam przez ten tydzień ale miałam ostrą biegunkę, więc 2 kg spadły. Jednak do wymarzonej wagi czeka mnie długa droga. 
Chciałabym, żeby bieganie rozwiązywało wszystkie problemy. Kiedy wieczorem wychodzę biegać jakoś głowa mi się rozjaśnia i łatwiej mi zasnąć. Kiedy biegam rano mam po prostu lepszy dzień i czasem szczery uśmiech się pojawia przez jakąś głupotę :) 

Co do ćwiczeń mobilizuję się ale jakoś ostatnio z wysiłkiem mi to przychodzi. Cały czas sobie powtarzam, że chcę, a nie muszę i pomaga nawet...

Po tygodniu choroby ciężko jest wrócić do świata ludzi, tym bardziej, że egzaminy mnie czekają...

wtorek, 14 stycznia 2014

12 łez

Obecnie pochłania mnie muzyka. I książki, zarówno te do nauki jak i te dla przyjemności. Jest lepiej, łatwiej walczyć z pokusami i codziennością. 
Jestem ostatnio trochę rozbita ale trzymam się swojego jadłospisu. 
Wczoraj zjadłem dwie marchewki i paprykę, do picia 4 kawy bez mleka i bez cukru. 
Samotność zaczyna mi odpowiadać, na czat też już dawno nie wchodziłam. 
Nastrój mam refleksyjny, można powiedzieć, że obojętny... Ale nie myślę o jedzeniu, więc chyba jest dobrze.


niedziela, 12 stycznia 2014

...

Wszystko mnie wkurwia... Jestem tak zła, że mam ochotę rzucać wszystkim co mi wpadnie w ręce. Mam ochotę wyjechać gdzieś daleko i zostawić cały ten syf za sobą. Trochę inaczej wyobrażałam sobie życie, znów się pomyliłam.

Tytułu nie będzie

Nie mogę zasnąć. Po dniu nie kończącej się nauki, siedzę w fotelu owinięta kocem i głaszczę kota śpiącego mi na kolanach. Na stoliku stoi otwarte wino i do połowy pusty kieliszek. Ogarnia mnie melancholia, melancholia tak doskonale mi znana. I wiem, że nie mam do kogo zadzwonić i nie jestem w stanie nic z tym zrobić.
Przypominam sobie dzieciństwo i słowa matki, tak bardzo wtedy dla mnie poniżające i okrutne "nie jedz tyle, wyglądasz jak małe prosię". Teraz nic, tylko puste mieszkanie, żadnego odgłosu oprócz mojego oddechu i pomruków wydawanych przez kota. Ogarnia mnie niezrozumiała nostalgia i chęć ucieczki w nieznane i złość, że mimo tego, że nic dzisiaj nie jadłam czuję się jakbym przytyła z 5kg w ciągu tego jednego wieczoru.

wtorek, 7 stycznia 2014

Jest ciężko ze snem. Śpię coraz mniej ale nie jestem senna. Ostatnimi czasy nawiedzają mnie czarne myśli i koszmarne sny.
Święta były traumą. Odmawianie jedzenia w kilku osobach wzbudziło podejrzenia, na szczęście tylko na chwilę. Jak na złość waga od kilku dńi stoi w miejscu ale pocieszam się faktem, że może to przez to, że jestem przed okresem. 
Tęsknię za czasami liceum.
Wieczorem na odstresowanie mam zamiar przebiec 10 km. Może będzie mi lepiej.

wtorek, 17 grudnia 2013

Kocham ruch

Mam teraz dobry czas, dużo pracy, ćwiczeń, rożnych zajęć, mało snu, zero myślenia. Zatraciłam się w swoim ciele i jak najbardziej mi to odpowiada. Dzisiaj mam chwilę wolnego, więc piszę. 
Prawie codziennie jestem na łyżwach, dobrze to na mnie działa, szczególnie ta świadomość, że jestem w ciągłym ruchu i nie myślę o jedzeniu. Zastanawiam się jeszcze nad jakimiś dodatkowymi zajęciami, żeby wypełnić resztę wolnego czasu, żeby przestać spać, bo noc jest straszna i przynosi koszmary. Kiedy przychodzi wieczór zaczynam się bać. Poza tym boję się nadchodzących świąt, które zapewne będą męczarnią ukrywania się z wywalaniem jedzenia za okno i tłumaczeniem dlaczego nie zjem tego czy tamtego. Koszmar.
Nie wiem co mam napisać, dzisiaj już jestem po ćwiczeniach i bieganiu. Zaraz zjem marchewkę i muszę pomyśleć nad jakimś lekkim obiadem. 

Trzymajcie się lekko!

wtorek, 10 grudnia 2013

Biegam, biegam, biegam

Jestem,  jestem, jestem! I chudnę! Długo mnie nie było, bo nie miałam czasu pisać :( ale teraz będę to robić w miarę regularnie.
Zmotywowałam się do codziennego biegania biegam po 6-7 km. W sumie nawet mam lepszy humor jak przed ćwiczeniami pobiegam.
Ostatnio stosuje dietę 600-700 kcal, bo kiepsko się czułam. Trochę dużo i martwi mnie to ale staram się za to podwójnie ćwiczyć - w każdej wolnej chwili.
Dzisiaj idę na łyżwy, a wieczorem pobiegać i obowiązkowo ćwiczenia.

piątek, 20 września 2013

Wielki powrót!

Szło, szło dobrze i się zjebało... Jak przestałam pisać tutaj tak zawaliłam po całej linii... 
Ale wróciłam aby się dalej wzajemnie motywować, pomożecie mi? 

Strasznie dużo kłopotów mam, szczególnie finansowych. Jest ciężko ale muszę dać radę! 

Taka smutna ta jesień, taka słoneczna złośliwie...  

Cały ten rok, każdy jeden miesiąc z uśmiechem patrzy na moją klęskę.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Przeciwności losu

Wybaczcie mi, padła mi klawiatura. Jak tylko kupię nową nadrobię zaległości.

piątek, 5 lipca 2013

Odczucia

6 września
 

Zupełnie mnie nie rozumiesz. Właśnie ty, a sądziłam, że jesteś w stanie
pojąć moją walkę przeciwko śmierci. Ja nie śnię o śmierci. Ja śnię o życiu. Cały
czas. Ale tego nie dostrzegłaś. Masz fałszywe wyobrażenie o tym, co robię, i o
mnie. Dlaczego przez tyle lat nie zdołałaś mnie poznać? Dlaczego? Powinnaś
wiedzieć, że obsesja śmierci jest lękiem przed nią. To wielkie pragnienie życia.

-"Pamiętnik narkomanki"


Każda z nas jest taką narkomanką, uzależnioną od uczucia głodu. Kiedy głód ustaje, trzęsiemy się z bezsilności, jest nam słabo z przerażenia. 
Nie wiem czy warto tak żyć ale jak żyć bez tego? Głód to moja własna odmiana heroiny...

środa, 3 lipca 2013

300kcal

Kilka dni, a jakby minęły dwie godziny. Jednak było mi to potrzebne, ja zgrzewka mineralnej i łóżko i cisza, ta kojąca cisza, która okrywa zmysły. I powrót do codzienności, do pracy...

Jak do tej pory nie złamałam się, nie dałam opanować się chęci spożycia czegokolwiek zabronionego. Dzisiaj dzień minął pracowicie i depresyjnie z powodu upału. Boże jak ja nienawidzę tego żaru lejącego się z nieba. Koszmar. 

Zjedzonych 300 kcal przez cały dzień. Jestem z siebie dumna.



Motywacja: