And I don’t want the world to see me cause I don’t think that they’d understand when everything’s made to be broken
I just want you to know who I am.

środa, 2 lipca 2014

Lepsze dni?

Waga ani drgnie. Chyba muszę jeszcze mniej jeść. Do kolejnego celu tak niewiele brakuje, a ja czuję się jak słoń. Ćwiczę codziennie, niekiedy dwa razy dziennie ale nie widzę efektów :( jakieś pomysły?

Budzę się o 6:00 zlana potem, przez chwilę zastanawiam się gdzie jestem, potem poznaję - u siebie. Zastanwiam się skąd biorą się koszmary w mojej głowie. Wstaję, wchodzę na wagę. Od wczoraj nic się nie zmieniło. Ściągam top i szorty, wchodzę pod prysznic, jeszcze z lekko przymkniętymi oczami. Wychodzę, owijam się ręcznikiem i z obrzydzeniem patrzę w lustro. To kiepski widok, gorszego dotąd nie widziałam. Wyciągam z szafki kokosowy balsam do ciała i nacieram nim dokładnie każdy centymetr ciała, pomijając twarz. Myję twarz żelem, potem tonikiem i na końcu krem - do cery suchej. Ubieram się, po kolei majtki, stanik, koszulka, spodnie, skarpetki. Wszystko naszykowane dzień wcześniej, wieczorem. Rozczesuję z trudem włosy, starając się, żeby ich wszystkich nie wyrwać. Wyciągam z szuflady prostownicę, podłączam ją do prądu i czekam chwilę, aż się nagrzeje. Prostuję włosy, zaczynam od grzywki, zawsze od niej zaczynam. Wyciągam z kosmetyczki podkład i tusz, wrzucam je do plecaka. Dzisiaj umaluję się w pracy. Wychodzę z łazienki. Po drodze kot patrzy na mnie z wyczekiwaniem na odrobinę czułości z rana. Biorę ją na ręce i idę do kuchni. Odkładam ją na krzesło, gdzie po chwili układa się do snu. Stawiam na wadze szklankę, odmierzam 150 ml mleka. Następnie stawiam miskę i odmierzam 40 g musli. Mleko wlewam do garnka i lekko podgrzewam. Zalewam 
mlekiem musli i powoli zjadam. Wybija 6:55, dzwoni budzik, nie mój. To M. wstaje do pracy. Wyjmuję mu obiad z lodówki i kładę na szafce. Jak zawsze z rana ma o coś pretensje, tym razem o mopa, którego nie odłożyłam na miejsce po wczorajszym sprzątaniu. Lekko wzdycham i odpuszczam, nie lubię się kłócić. Wracam do łazienki wyszorować zęby, potem siadam w kuchni z książką do angielskiego, powtarzam słówka. Wybija 7:30. M. wychodzi do pracy. Wkładam bluzę, wiążę gumką włosy i zakładam plecak na plecy. Zabieram rower i wychodzę z domu. Jest 7:50. Jadę na rowerze do pracy, ze słuchawkami w uszach, zastanawiając się o czym myślą wszyscy Ci ludzie, których mijam. Docieram do pracy. Dzień zapowiada się spokojnie. Jest 8:15. I tak wygląda prawie każdy mój poranek. 

Wieczorem lub jutro dopiszę bilans.

Trzymajcie się lekko :*

niedziela, 29 czerwca 2014

Zwyczajnie, o tak!

Taki zwykły depresyjny dzień lenistwa. Nie zwlekłam się dziś z łóżka do 14:00. Jak już się zwlekłam, wykąpałam się i przeleżałam resztę dnia pod kocem. Teraz postaram się pisać więcej i częściej, bo będę miała więcej czasu. Na wadze 61,9 kg - jeszcze 900 gram do osiągnięcia następnego celu. Do końca lipca chcę 56 kg. Mam nadzieję, że się uda. 

Trzymajcie się lekko :*
















piątek, 27 czerwca 2014

24 czerwca! - wymiary i waga.

Witajcie Kochane!
Niestety dopiero dzisiaj udało mi się wskoczyć tu na chwilkę, ale w przyszłym tygodniu będzie już lepiej, bo nie będę miała tyle pracy i postaram się pisać codziennie. Strasznie się bałam tego 24 czerwca ale nie było tak źle, chociaż wiem, że gdybym nie zawaliła podczas sesji, kolejny cel byłby osiągnięty. Jak na razie sytuacja przedstawia się następująco:

Różnicę wymiarów przedstawiam od dnia kiedy się pierwszy raz mierzyłam, czyli od 24 kwietnia 2014 r, wymiary są z dnia: 24 czerwca 2014 r:

Biust 90 cm: - 2 cm
Talia 71 cm: - 5 cm
Pas 79 cm: - 7 cm
Biodra 90 cm: - 0 cm
Udo 56 cm: - 1 cm
Łydka 36 cm: + 1 cm

Wiem, że mogłoby być lepiej ale wiem też, że nie odpuszczę nawet na minutę.










poniedziałek, 23 czerwca 2014

860kcal

Dzisiaj bardzo pracowity dzień, a jeszcze sporo przede mną. Wrzucam bilans, kilka motywacji i zmykam dalej do pracy! Jutro czas na mierzenie - aż się boję.

Śniadanie:
musli 40g 160kcal
mleko 2% 150ml 75kcal

II śniadanie:
kromka chleba słonecznikowego 20g 45kcal
plaster wędzonej piersi z kurczaka 15g 18kcal
2 plasterki ogórka 

Obiad:
2 jajka 190kcal
kromka chleba słonecznikowego 25g 56kcal
plaster pomidora 15g 3 kcal

Podwieczorek:
kromka chleba słonecznikowego 20g 45kcal
plaster wędzonej piersi z kurczaka 15g 18kcal
2 plasterki ogórka

Kolacja:
warzywa na patelnię 250g - 250kcal

Razem: 860kcal

cellustop interwał + 13km na rowerze














niedziela, 22 czerwca 2014

22.06.2014 - bilans!

Śniadanie: 10:30
musli 40g - 160 kcal
mleko 2% 150 ml 75kcal

Obiad: 16:00
ziemniaki 150g 90 kcal
2 pałki z kurczaka upieczone w ziołach 300kcal
sałatka z pomidora, ogórka, pora, rzodkiewki i ogórka kiszonego 50g - 50kcal

Podwieczorek: 19:00
kakao 250 ml 150 kcal

Kolacja:
2 kromki chleba słonecznikowego 50g 112kcal
2 plastry wędzonej piersi z kurczaka 30g 35 kcal
2 plastry pomidora 25g 4kcal

Razem: 976kcal

30min. biegania + skalpel + 1h na siłowni (cardio)

Trzymajcie się lekko!

Z miłości do sportu!

Kochane moje, mój dzień zaczął się bieganiem o 6:00. Fakt faktem tylko 30 min. Ale lepsze to niż nic. Po powrocie wzięłam prysznic i położyłam się jeszcze do łóżka. Tak też mnie zastała godzina 10:00. Miałam iść na fitness na 10:00 ale się niestety nie udało, więc przed obiadem zrobię skapel, a wieczorem pójdę na siłownię. 

Na obiad naszykowałam sobie dwie pałeczki z kurczaka w ziołach, muszę tylko sprawdzić ile wyjdzie kalorii, żeby móc rozsądnie dobrać dodatki. 

Jutro wracam do pracy, więc dzisiaj muszę sobie przygotować obiad na jutro. Zrobię chyba warzywa na oliwie z oliwek, bez żadnych dodatków, bo pewnie będę tak zarobiona, że oprócz porannego teningu nie będę miała czasu poćwiczyć :( 

Wieczorem dodam bilans. Macie jakieś lekkie przepisy na smaczną pierś z indyka? 

Trzymajcie się lekko! :*








sobota, 21 czerwca 2014

Cudowne!














Dzień zmian!

Dzisiejszy dzień jest dniem zmian!
Dorosłam wreszcie do tego, żeby przestać pić kawę i pić alkohol. Niech żyje zdrowie! Mam świetny nastrój, oczywiście do momentu kiedy nie złapię doła ale nie złamię się, obiecuję!

Wczoraj nie poszło mi najgorzej: 1105 kcal; skalpel; TBC+brzuch. 

Dzisiaj nieco lepiej ;) Rano poszłam na cellustop interwał i prasowałam przez 3 godziny. Jutro jak nie będzie padać wybiorę się na rower. Chciałabym zrobić chociaż z 30 km, i to będzie ostatni dzień urlopu. Od poniedziałku wracam do pracy, więc sam dystans z domu do pracy i z powrotem zajmie mi 13 km.

Wczoraj miałam dostać okresu i niestety go nie ma. Pewnie znów tarczyca mi się rozregulowała. Muszę zrobić badania w przyszłym tygodniu i wszystko się okaże. Niedoczynność tarczycy to chyba najgorsza rzecz, która nie wspomaga odchudzania :( metabolizm - katastrofa. Jednak nie mam zamiaru się poddać przez głupią chorobę. 

Bilans:

Śniadanie:
jajecznica 75g 162kcal
pomidor 50g 10kcal

Obiad: 
ryż brązowy 100g 129 kcal
pulpet 75g 173kcal
warzywa na patelnię 100g 100kcal
sos pomidorowy 100g 100kcal

Podwieczorek:
Koktajl truskawkowy 250g 100kcal

Kolacja:
zupa pomidorowa 150g 30kcal
makaron 100g 140kcal

Razem: 944kcal

Trzymajcie się lekko :*




piątek, 20 czerwca 2014

Zielono mi!

I powracam powoli do rzeczywistości. Ostatni miesiąc dał mi mocno w kość. Jednak pozbierałam się i jestem. Jak do tej pory wypiłam koktajl z truskawek z mlekiem (250ml - 96 kcal). 

Dalej zamierzam zjeść jajka i potem jakieś warzywa ewentualnie zielony koktajl. Mam dzień słodkiego lenistwa, więc mogę na spokojnie sobie wszystko rozplanować. O 18:00 biegnę na fitness,a potem zostanę na siłowni, zrobię cardio. Mam dziś lepszy humor niż ostatnio. Dajecie mi siłę swoimi słowami, komentarzami, wpisami na blogach i tego mam się zamiar trzymać. Dopisze wieczorem albo jutro jak dzisiaj mi poszło. 

Trzymajcie się lekko :*

P.S. Macie jakieś fajne, sprawdzone przepisy na zielone koktajle? 





poniedziałek, 16 czerwca 2014

Trudna rzeczywistość

Powróciłam po ciężkich zmaganiach z egzaminami. I bum, znów dopadła mnie ta trudna rzeczywistość, znów poczułam to silne ukłucie w sercu, że przeszłość nie wróci i zalała mńie fala ostrego bólu, wspomnień, obrazów przed oczami i łez w oczach, nostalgia za tym wszystkim. 

W takich chwilach nic nie ma sensu i nagle przechodzę wszystkie fazy choroby sierocej od początku, po raz kolejny bez końca. I znów następuje pogodzenie z losem, podanie mu ręki i mordowanie czasu - największego wroga. I udręka. Smutek, żal, rozpacz. Rozbite dłonie i kolana od kolejnych upadków.  Może nie warto się podnosić? Zrosty są już tak rozległe. I już nie mam słów, żeby opisać choć jeszcze jedną cząstkę tego czegoś co we mnie siedzi. 

Chudnięcie stanęło, pewnie przez zmniejszoną ilość ćwicżeń podczas sesji, jednak waga nie rośnie. 

Trzymajcie się, byle nie w ten sposób co ja. 

poniedziałek, 26 maja 2014

Gorzej... Niż źle

Trochę zeszło cm ale tylko z brzucha i talii :( 

Mam nadzieję, że dzięki sesji troszkę schudnę, mam baaardzo dużo nauki i znów czeka mnie dwa tygodnie niedosypiania. Jakoś przetrwam, zamaist jeść będę spać. 

Humor mam neutralny, dzień w książkach, jak na tą chwilę daje radę ale niestety będę teraz rzadziej pisać :( 

Mam nadzieję, że u Was jest lepiej niż u mnie. Trzymajcie się lekko, kochane Motylki :*

niedziela, 25 maja 2014

63 kg

Wkurwiam się na siebie. Nie zawse jestem konsekwentna w swoich postanowieniach. Alkohol mnie poniósł tego weekendu. J. Wyciągnęła mnie wczoraj na grilla do zanjomych, zjadłam fakt faktem tylko mały kawałek piersi z kurczaka z grilla ale nachlałam się, rzygałam pół nocy i waga dzisiaj pokazała więcej niż wczoraj. Wczoraj było 62,5 kg, a dzisiaj 63 :( 
Jestem beznadziejna, przy takim postępowaniu już zawsze zostanę wielką foką... Ale cóż poużalałam się nad sobą i teraz trzeba się wziąć za to grube cielsko. 

Wieczorem z boku w tabeli wstawię nowe wymiary, tym razem z maja. Mam nadzieję, że chociaż po 1 cm zeszło.

Trzymajcie się lekko i nie bierzcie ze mnie przykładu. 

piątek, 23 maja 2014

Droga do nikąd

I ciągle nachodzi mnie myśl, że to wszystko jest bez sensu, że ta droga prowadzi do nikąd...

środa, 21 maja 2014

Pracowicie

Moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Motywują mńie do dalszego działania, bez Was to nie to samo. 

Poniedziałek i wtorek minęły mi pracowicie pod każdym względem. Niczego nie zaniedbałam. Dziś od 7:00 jestem w pracy. Przyjechałam na rowerze, w czwartek i w piątek mam ważne zaliczenia i nie mogę ich zawalić, bo będzie źle, a materiału jest dużo ńiestety. Ostatnio coraz częściej bywam na fitnessie i coraz bardziej mi się to podoba. Oczywiście do tego robię trening, bo nie chcę rezygnować z siłowni.

Vac Co do moich nie spadających kilogramów to być może masz rację z tymi mięśniami, bo centymetry lecą w dół, więc chociaż tu widzę rezultaty moich wysiłków :) 

19 maja 2014 r poniedziałek 

Śniadanie:
Kawa 50 kcal
Marchewka 100g 27 kcal

II śniadanie:
Jajko 93 kcal

Obiad:
Pulpet z mięsa wieprzowego 50g 112 kcal
Warzywa gotowane 150 kcal 

Kolacja:
2 kromki chleba słonecznikowego 40g 104 kcal 
Z serkiem almette 100 kcal 

Razem: 636/800

13 km na rowerze 
1 h siłowni 
1 h interwał cellu stop
35 min biegania 


20 maja 2014r wtorek 

Śniadanie:
Kawa 50 kcal
Marchewka 100 g 27 kcal

II śniadanie:
 1/2 croissanta 112 kcal

Obiad:
pulpet z mięsa wieprzowego 50 g 112 kcal
Warzywa gotowane 200 g 150 kcal

Podwieczorek:
Batonik musli 115 kcal 

Kolacja: 
2 parówki 289 kcal

Razem: 848/800. :( 

25 km na rowerze 
Skalpel z Ewą 
35 min biegania 

Trzymajcie się lekko :*


poniedziałek, 19 maja 2014

Weekend

Motylki moje Kochane! 
Weekend minął mi mocno stresująco i pracowicie. Zestresowana byłam, bo miałam dylemat. Wyrobić się z pracą i nauką czy się nie wyrobić i dać sobie też czas na ćwiczenia, bieganie, siłownię i rower. Udało mi się jakoś to pogodzić jednak kosztem ilości przespanych godzin. Praca do poźnych godzin nocnych i nauka od wczesnych godzin porannych. Ale dałam radę, pogodziła, wszystko i zmieściłam się w zaplanowanych posiłkach, od środy codziennie wyglądały tak samo, więc nie będę ich rozpisywać na wszystkie dni tylko opisz ogólnie.
Jedyny minus to to, że waga niestety stoi w miejscu ;( mam nadzieję, że to się zmieni już w tym tygodniu.

Bilans 15-18 maja 2014r 

Śniadanie: 
Jajko 93 kcal
Marchewka (100g) 27 kcal
Kawa 50 kcal

Obiad:
Warzywa 200g 150 kcal
Pierś z indyka smażona bez panierki 50g 74 kcal
Kawa 50 kcal

Kolacja: 
Serek waniliowy 142 kcal
Kawa 50 kcal

Razem: 636 /800

Bilans codziennie taki sam niestety z tego względu, że nie miałam czasu gotować codziennie i jednego dnia ugotowałam na wszystkie te dni.

Trzymajcie się lekko :*

środa, 14 maja 2014

Dzień 6 - 800 kcal

Jest bardzo dobrze ;) nie mam ostatnio czasu nawet myśleć, wracam do domu, biorę prysznic i padam. Wczoraj pojechałam do pracy na rowerze, podczas powrotu postanowiłam wpaść do przyjaciółki, która mieszka niedaleko i wybrałyśmy się na siłownię. Poćwiczyłyśmy godzinkę i moja J. Namówiła mnie na fitness. Poszłyśmy na cellu stop interwał, a potem zostałyśmy jeszcze na sztangi z tym samym instruktorem :D słodki z niego facet tak na marginesie.

Odnośnie mojego planu na ćwiczenia to stwierdziłam, że we wtorki zamienię skalpel z Ewą na cellu stop interwał ;) reszta oczywiście zostaje bez zmian. 

Trochę teraz będę niestety zaniedbywać bloga przez nawał pracy i sesję... Ale postaram się pisać chociaż raz na dwa dni.

Oto mó bilans wczorajszy: 

13 maja 2014r

Śniadanie: 
2 jajka 186 kcal

Obiad: 
Kasza jaglana 50 g 50 kcal
Warzywa gotowane 100g 100 kcal

Podwieczorek:
Banan 136 kcal

Kolacja: croissant 223 kcal

Razem: 695/800

13 km na rowerze
1h biegania na bieżni
1h interwał cellu stop
1h sztangi

Jaki trening fitnessu lubicie najbardziej? A może wolicie siłownię? ;)


wtorek, 13 maja 2014

Dzień 5 - 800 kcal

Wstawiam tylko bilans, jak znajdę chwilkę wieczorkiem to coś dopiszę.

12 maja 2014 r - poniedziałek

Śniadanie: 
Kawa 50 kcal

Obiad: 
Zapiekanka warzywna 150g 400 kcal

Kolacja: 
kawa 50 kcal

Razem: 500/800

poniedziałek, 12 maja 2014

Dzień 1,2,3,4 - 800 kcal

8 maja 2014 r - czwartek

Śniadanie:
2 jajka 186 kcal

II śniadanie:
Marchewka x 2 150g 41 kcal

Obiad: 
Serek waniliowy 142 kcal

Kolacja: 
Kefir 350 ml 154 kcal

Razem: 523/800

9 maja 2014r - piątek

Śniadanie:
2 jajka 186kcal

II śniadanie:
Kawa 50 kcal

Obiad:
Kefir 154 kcal

Kolacja: 
2 parówki 289 kcal

10 maja 2014r - sobota

Śniadanie:
Kawa 50 kcal

Obiad: 
Ziemniaki 100 g 77 kcal
Kurczak smażony bez panierki 50 g 120 kcal
Surówka 100 g 50 kcal 

Razem: 297/800

11 maja 2014r - niedziela

Śniadanie:
2 parówki 289 kcal

Obiad: 
2 jajka 186 kcal 
Kromka chleba żytniego z masłem 105 kcal

Razem: 580/800

Sukces

Moje najwspanialsze i kochane Motylki" dziękuję Wam za wspaniałe słowa i wsparcie. Miałyście rację. Na 800 kcal jest mi lepiej, lepiej funkcjonuję, a i waga umocniła się w tych 63 kg ;) oczywiście ćwiczę w każdej wolnej chwili. Wybaczcie, że terraz nie pisałam ale miałam bardzo intensywny weekend. Zmykam do pracy. Jak tam znajdę chiwlkę to rozpiszę bilanse z opuszczonych dni.

Trzymajcie się lekko :*

czwartek, 8 maja 2014

Dzień pierwszy - 800 kcal

Która z dziewczyn bardziej Wam się podoba (chodzi mi o figurę)?
nr 1 


nr 2


nr 3






Wybaczcie, jeszcze nie jestem gotowa na SPD :( na razie zastosuję dietę 800 kcal, żeby się przygotować, a wraz z 1 czerwca zacznę SPD i obiecuję, że nie zawalę ani jednego dnia.
Po prostu na razie nie dam rady. Wczoraj zasłabłam na siłowni. Masakra, wszystko wirowało wokół mnie :( nie chcę tak, bo zależy mi na tym, żeby trenować. Oczywiście to żadne usprawiedliwienie... 

Postanowiłam więcej jeść czyli te 800 kcal ale i więcej ćwiczyć. Będzie wyglądać to tak:

Poniedziałek, środa, piątek, niedziela - siłownia + 1h biegania;
Wtorek, czwartek, sobota - skalpel z Ewą + 1h biegania;

Każdego dnia 100 brzuszków i 30 przysiadów. Co o tym myślicie?

Trzymajcie się lekko :*

wtorek, 6 maja 2014

Dzień 6 - SPD

Wczoraj wyszło tak jak chciałam, zmieściłam się w bilansie. Dzisiaj rano waga pokazała 63,4 kg. 

Dzień zapowiada się pracowicie, a czy, więcej pracy tym mniej jedzenia. Dziękuję, że mnie tak wspieracie. Za komentarze i słowa otuchy. Gdy czytam Wasze blogi wierzę, że mogę osiągnąć swój cel! :) 

Wieczorem napiszę jak mi minął dzień i dodam bilans ;) 

Bilans wczorajszy: 

Śniadanie: 
Kawa z mlekiem 50 kcal

Obiad:
Zupa jarzynowa 300 ml - 180 kcal

Kolacja: 
Tuńczyk w sosie własnym 50 g - 50 kcal z ogórkiem kiszonym 11 kcal

Razem: 291/ 500

I znów jest mi lepiej :) 








poniedziałek, 5 maja 2014

Wymiary

Mimo tego, że parę razy zawaliłam wymiary trochę poszły w dół. Na bocznym pasku będę je aktualizować co miesiąc. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak:

Biust - 90 cm 
Talia - 72 cm 
Pas - 83 cm 
Biodra - 89 cm 
Udo - 57 cm 
Łydka - 35 cm 

Oczywiście udo i łydkę mierzyłam w najgrubszym miejscu. 

Co do dnia, jestem dzisiaj tak zabiegana, że do tej pory wypiłam tylko kawę. Mam nadzieję, że wytrwam. Dziękuję Wam za wsparcie! Jesteście nieocenione. 

Bilans z dnia dzisiejszego wstawię dziś wieczorem albo jutro z rana. Trzymajcie się lekko :*

niedziela, 4 maja 2014

Dzień 4 - SPD

Opanowała mnie pustka i niemoc. Rano miałam napad, żarłam jak jakaś opętana świnia i rzygałam do zlewu i dalej żarłam i jeszcze bardziej rzygałam. Jestem beznadziejna, nawet nie jestem w stanie zapanować nad sobą, nad własnym życiem, nad niczym. 

Boli mnie gardło ale należy mi się, powinnam wziąć igłę i nici i zaszyć sobie usta, żeby nigdy więcej nie dostało się do nich jedzenie. 

Kurwa jaka ja jestem beznadziejna...

3 maja - bilans: 

Śniadanie: 
Biały ser 100 g 98 kcal
Serek waniliowy 100 g 149 kcal

Obiad: 
Warzywa na parze 200 g 132 kcal

Razem: 379 / 450

piątek, 2 maja 2014

Dzień 3 - SPD

Wczorajszy dzień minął mi bardzo dobrze. Zrobiłam 45 km na rowerze jeżdżąc również po Puszczy Kampinowskiej. Spędziłam półtorej godziny napawając się piękną przyrodą i cudownym słońcem siedząc na Mokrej Łące (jest to część Puszczy Kampinowskiej). Nawet trochę się opaliłam. 

Dzisiaj z rana byłam na siłowni, gdy wróciłam dodałam wczorajszy bilans i zabrałam się do pracy. Niestety ze wzgląd na prognozy pogody nie zdecydowałam się na 4-dniowy rajd rowerowy. Może następnym razem. 

Obiad zjadłam na mieście w North Fishu, polecam - każdy posiłek ma wystawioną ilość kalorii i wagę :) 

Dzień minął mi głównie na pracy, też trochę spałam. 

Ogólne uważam go za jak najbardziej udany. 

Bilans na dziś:

Śniadanie
Kawa z mlekiem 50 kcal 

Obiad
Warzywa gotowane na parze 100 g 66 kcal
Tuńczyk grillowany 130 g 212 kcal

Kolacja 
Pomarańcz 200 g 88 kcal

Razem: 416/450

Nie jest najgorzej, trzymajcie się lekko :*

Dzień 2 - SPD

Wrzucam bilans wczorajszy i znikam, bo mam dużo pracy. Może dopiszę coś wieczorem. Trzymajcie się lekko :*

Bilans 1.05.2014 

Śniadanie
Marchewka 14 kcal (50g)
1/2 pomarańczy 22 kcal (100g) 

Obiad
Ziemniaki 50g 34 kcal 
Łosoś 100g 293 kcal
Sałatka 100 g 50 kcal ( ze świeżych warzyw bez sosu) 

Kolacja 
2 marchewki (100g) 27 kcal 
Kawa z mlekiem 50 kcal 

Razem: 490/ 500 

środa, 30 kwietnia 2014

Dzień 1 - SPD

Dzisiaj zaczęła się moja przygoda z SPD. Potrzebuję dużo siły i samozaparcia, żeby to przetrwać ale dam radę! Przyznam się, że po raz pierwszy stosuję tą dietę, mam nadzieję, że będzie skuteczna. 

Bilans 

Śniadanie
Jajko 93 kcal
Marchewka 27 kcal
Kawa z mlekiem 50 kcal

II śniadanie
Mandarynka (50g) 21 kcal
Jabłko 47 kcal

Obiad 
2 ciastka owsiane 94 kcal
Kawa z mlekiem 50 kcal

Podwieczorek: 
Mandarynka (50g) 21 kcal
Kawa z mlekiem 50 kcal

Kolacja: 
Marchewka 27 kcal

Razem: 480/500 

I jest pięknie :) 

Trzymajcie się lekko, dziękuję, że jesteście :*

Upadek

Wczorajszy bilans - tragedia... 
Dobrze, że chociaż ćwiczyłam dużo i zrobiłam 15 km na rowerze. Jednak mimo wszystko jestem załamana. Waga się waha, dzisiaj było 64 kg. Do tej pory - jak było widać nie liczyłam kalorii i nie stawiałam sobie mocno zaznaczonych granic. Od dzisiaj się to zmieni, zaczynam SPD. Mam już dość patrzenia na siebie w lustrze :( 










Bilans dodam wieczorem.

Ile udało Wam się zrzucić na SPD?