And I don’t want the world to see me cause I don’t think that they’d understand when everything’s made to be broken
I just want you to know who I am.

środa, 2 kwietnia 2014

Deszcz

Dzień zaczął się zbyt słonecznie. Wolę gdy pada deszcz. Właśnie wybieram się na siłownię, a potem na zajęcia. Wypadałoby tam wpaść po prawie dwóch tygodniach nieobecności.

Boli mnie głowa, jakby te pieprzone promienie słońca przeszywały mi czaszkę.


Dół.



wtorek, 1 kwietnia 2014

Rzyganie to nie choroba

Nie daję rady. Tak bardzo się boję napadów, swojej niekonsekwencji. Jutro już idę na zajęcia. Muszę wyjść z domu, trzymać się z daleka od jedzenia. 


Jestem beznadziejna.... Gruba... Ale to się zmieni, nie będzie już płaczu i zgrzytania zębami, muszę wyłączyć głód w głowie.


Co do zajęć to nie jest zbyt dobrze, bo olałam wiele spraw ostatnio. Od jutra biorę się do pracy, bo jest mi łatwiej zmotywować się do czegokolwiek kiedy mam wszystko pedantycznie poukładane w swoim granatowym kalendarzu. Tak jest lepiej - każda minuta zaplanowana, bez wpadek, bez spotkań przy obiedzie - jest łatwiej.


Szkoda tylko, że nie wynaleźli jeszcze tabletek na ludzką głupotę. Byłby to hit.

Ana nie jedno ma imię

Jestem potworem. Takiego napadu w życiu nie miałam... Trzy dni męczarni, wyrzutów sumienia, rzygania i środków przeczyszczających. I znowu wszystko się pieprzy. Do tego się rozchorowałam.

Jak to się mówi: gorzkie żale po gorzale...

niedziela, 23 marca 2014

Najprzytulniej...


"Najprzytulniej tam, gdzie już nie ma nas
Miejsca, które skrył pod skrzydłami czas
To co było trwa, nikt nam nie zabierze wspomnień
Tamto słońce ma o wiele większą moc
Nasz ulubiony brzeg, kolana zdarte wciąż
Rodzice krzyczą dość
Pora do domu, jest już chłodniej
Ognisko płoszy ciemność, cisza w sercach gra
Wpatrzeni tacy mali w ten ogromny świat

Wracamy z dalekiej drogi do swoich starych przytulnych miejsc
Idealnych i niewzruszonych dni poukrywanych w pamięci mgle.



A z czterech świata stron przywoziliśmy wiatr
Walizki pełne snów, od śniegu bielszy piach
I klika mądrych prawd i szczęścia nieuchwytny zapach
Lecz gdzie są tamte dni, kiedy mierzyliśmy mniej
Jak fortecą był nasz dom, my się bawiliśmy w niej
Wojna dalej toczy się, lecz to już chyba nie zabawa
Pędzący pociąg - nie usłyszy mego stop
Mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk.



Takie chwile kiedy zamykamy oczy i wracamy do tych dni jeszcze raz
Subtelny uśmiech i cichuteńki płacz
Najprzytulniej jest mi tam, gdzie nikt nie zdąży
Nie odnajdzie drogi nikt oprócz nas."

Sylwia Grzeszczak



czwartek, 20 marca 2014

Chude ciało, chuda dusza

Po długiej przerwie znów jestem.
Ostatni miesiąc miałam pracowity,narzuciłam na siebie więcej obowiązków,  bo nie chcę mieć czasu na zastanawianie się nad sensem tego wszystkiego.

Co do mojej  aktywności to biegam, chodzę na siłownię 6 dni w tygodniu, jeżdżę na rowerze. I dobrze mi. Wszystkie problemy nagle same się rozwiązują, mam lżejszą głowę.

Ostatnio mam fazę na marchewkę, kupuję i wcinam ją tonami.

Poza tym nic się nie zmieniło. Tęsknię za podróżami autostopem i związaną z nimi beztroską. Muszę się wybrać w te wakacje chociaż na tydzień, bo  inaczej zwariuję w tym wielkim mieście.




 

środa, 22 stycznia 2014

Go! I od razu lepiej.

Znów dłuższa przerwa ale niestety w domu nie mam internetu:( a przez ostatni tydzień byłam chora i nie chodziłam do pracy ańi na zajęcia. 

Ogólnie jest nieźle. Nie biegałam przez ten tydzień ale miałam ostrą biegunkę, więc 2 kg spadły. Jednak do wymarzonej wagi czeka mnie długa droga. 
Chciałabym, żeby bieganie rozwiązywało wszystkie problemy. Kiedy wieczorem wychodzę biegać jakoś głowa mi się rozjaśnia i łatwiej mi zasnąć. Kiedy biegam rano mam po prostu lepszy dzień i czasem szczery uśmiech się pojawia przez jakąś głupotę :) 

Co do ćwiczeń mobilizuję się ale jakoś ostatnio z wysiłkiem mi to przychodzi. Cały czas sobie powtarzam, że chcę, a nie muszę i pomaga nawet...

Po tygodniu choroby ciężko jest wrócić do świata ludzi, tym bardziej, że egzaminy mnie czekają...

wtorek, 14 stycznia 2014

12 łez

Obecnie pochłania mnie muzyka. I książki, zarówno te do nauki jak i te dla przyjemności. Jest lepiej, łatwiej walczyć z pokusami i codziennością. 
Jestem ostatnio trochę rozbita ale trzymam się swojego jadłospisu. 
Wczoraj zjadłem dwie marchewki i paprykę, do picia 4 kawy bez mleka i bez cukru. 
Samotność zaczyna mi odpowiadać, na czat też już dawno nie wchodziłam. 
Nastrój mam refleksyjny, można powiedzieć, że obojętny... Ale nie myślę o jedzeniu, więc chyba jest dobrze.


niedziela, 12 stycznia 2014

...

Wszystko mnie wkurwia... Jestem tak zła, że mam ochotę rzucać wszystkim co mi wpadnie w ręce. Mam ochotę wyjechać gdzieś daleko i zostawić cały ten syf za sobą. Trochę inaczej wyobrażałam sobie życie, znów się pomyliłam.

Tytułu nie będzie

Nie mogę zasnąć. Po dniu nie kończącej się nauki, siedzę w fotelu owinięta kocem i głaszczę kota śpiącego mi na kolanach. Na stoliku stoi otwarte wino i do połowy pusty kieliszek. Ogarnia mnie melancholia, melancholia tak doskonale mi znana. I wiem, że nie mam do kogo zadzwonić i nie jestem w stanie nic z tym zrobić.
Przypominam sobie dzieciństwo i słowa matki, tak bardzo wtedy dla mnie poniżające i okrutne "nie jedz tyle, wyglądasz jak małe prosię". Teraz nic, tylko puste mieszkanie, żadnego odgłosu oprócz mojego oddechu i pomruków wydawanych przez kota. Ogarnia mnie niezrozumiała nostalgia i chęć ucieczki w nieznane i złość, że mimo tego, że nic dzisiaj nie jadłam czuję się jakbym przytyła z 5kg w ciągu tego jednego wieczoru.

wtorek, 7 stycznia 2014

Jest ciężko ze snem. Śpię coraz mniej ale nie jestem senna. Ostatnimi czasy nawiedzają mnie czarne myśli i koszmarne sny.
Święta były traumą. Odmawianie jedzenia w kilku osobach wzbudziło podejrzenia, na szczęście tylko na chwilę. Jak na złość waga od kilku dńi stoi w miejscu ale pocieszam się faktem, że może to przez to, że jestem przed okresem. 
Tęsknię za czasami liceum.
Wieczorem na odstresowanie mam zamiar przebiec 10 km. Może będzie mi lepiej.

wtorek, 17 grudnia 2013

Kocham ruch

Mam teraz dobry czas, dużo pracy, ćwiczeń, rożnych zajęć, mało snu, zero myślenia. Zatraciłam się w swoim ciele i jak najbardziej mi to odpowiada. Dzisiaj mam chwilę wolnego, więc piszę. 
Prawie codziennie jestem na łyżwach, dobrze to na mnie działa, szczególnie ta świadomość, że jestem w ciągłym ruchu i nie myślę o jedzeniu. Zastanawiam się jeszcze nad jakimiś dodatkowymi zajęciami, żeby wypełnić resztę wolnego czasu, żeby przestać spać, bo noc jest straszna i przynosi koszmary. Kiedy przychodzi wieczór zaczynam się bać. Poza tym boję się nadchodzących świąt, które zapewne będą męczarnią ukrywania się z wywalaniem jedzenia za okno i tłumaczeniem dlaczego nie zjem tego czy tamtego. Koszmar.
Nie wiem co mam napisać, dzisiaj już jestem po ćwiczeniach i bieganiu. Zaraz zjem marchewkę i muszę pomyśleć nad jakimś lekkim obiadem. 

Trzymajcie się lekko!

wtorek, 10 grudnia 2013

Biegam, biegam, biegam

Jestem,  jestem, jestem! I chudnę! Długo mnie nie było, bo nie miałam czasu pisać :( ale teraz będę to robić w miarę regularnie.
Zmotywowałam się do codziennego biegania biegam po 6-7 km. W sumie nawet mam lepszy humor jak przed ćwiczeniami pobiegam.
Ostatnio stosuje dietę 600-700 kcal, bo kiepsko się czułam. Trochę dużo i martwi mnie to ale staram się za to podwójnie ćwiczyć - w każdej wolnej chwili.
Dzisiaj idę na łyżwy, a wieczorem pobiegać i obowiązkowo ćwiczenia.

piątek, 20 września 2013

Wielki powrót!

Szło, szło dobrze i się zjebało... Jak przestałam pisać tutaj tak zawaliłam po całej linii... 
Ale wróciłam aby się dalej wzajemnie motywować, pomożecie mi? 

Strasznie dużo kłopotów mam, szczególnie finansowych. Jest ciężko ale muszę dać radę! 

Taka smutna ta jesień, taka słoneczna złośliwie...  

Cały ten rok, każdy jeden miesiąc z uśmiechem patrzy na moją klęskę.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Przeciwności losu

Wybaczcie mi, padła mi klawiatura. Jak tylko kupię nową nadrobię zaległości.

piątek, 5 lipca 2013

Odczucia

6 września
 

Zupełnie mnie nie rozumiesz. Właśnie ty, a sądziłam, że jesteś w stanie
pojąć moją walkę przeciwko śmierci. Ja nie śnię o śmierci. Ja śnię o życiu. Cały
czas. Ale tego nie dostrzegłaś. Masz fałszywe wyobrażenie o tym, co robię, i o
mnie. Dlaczego przez tyle lat nie zdołałaś mnie poznać? Dlaczego? Powinnaś
wiedzieć, że obsesja śmierci jest lękiem przed nią. To wielkie pragnienie życia.

-"Pamiętnik narkomanki"


Każda z nas jest taką narkomanką, uzależnioną od uczucia głodu. Kiedy głód ustaje, trzęsiemy się z bezsilności, jest nam słabo z przerażenia. 
Nie wiem czy warto tak żyć ale jak żyć bez tego? Głód to moja własna odmiana heroiny...

środa, 3 lipca 2013

300kcal

Kilka dni, a jakby minęły dwie godziny. Jednak było mi to potrzebne, ja zgrzewka mineralnej i łóżko i cisza, ta kojąca cisza, która okrywa zmysły. I powrót do codzienności, do pracy...

Jak do tej pory nie złamałam się, nie dałam opanować się chęci spożycia czegokolwiek zabronionego. Dzisiaj dzień minął pracowicie i depresyjnie z powodu upału. Boże jak ja nienawidzę tego żaru lejącego się z nieba. Koszmar. 

Zjedzonych 300 kcal przez cały dzień. Jestem z siebie dumna.



Motywacja:






sobota, 29 czerwca 2013

Pojawiam się i znikam

Znikam na 4 dni muszę się trochę odciąć od tego świata. Wracam w środę.

piątek, 28 czerwca 2013

Jesień życia

Dzisiaj wstałam zdecydowanie z lepszym nastrojem, w końcu mam już wakacje, ale to chyba jeden z ostatnich powodów, przez które jestem zadowolona. Dzień zapowiada się pracowicie, co mnie niezmiernie cieszy. 

Bilans na dziś również mam zaplanowany na jakieś 400 kcal, na pewno nie więcej, być może nieco mniej.

Siłownia, w której byłam w tym tygodniu jest całkiem niezła ale mało klimatyczna, więc szukam dalej. Miejsce do ćwiczeń powinno mieć swój urok.


Mam na wakacje stos książek do przeczytania i praktycznie każdy dzień dokładnie zaplanowany, więc nie będę narzekała na zbyt dużo wolnego czasu. Mimo wszystko nie mogę się doczekać września. Dla mnie to magiczny miesiąc, w końcu kocham jesień - ma w sobie magię, której nie widzę w żadnej innej porze roku.

czwartek, 27 czerwca 2013

400kcal

Nie mam dzisiaj weny do pisania. Miałam ciężki dzień... Nawet muzyka nie ukoiła moich nerwów. Bilans całkiem niezły, 400 kcal. 

Wstawiam tylko coś dla motywacji:






środa, 26 czerwca 2013

warzywa, owoce, warzywa, owoce, warywa, owoce...

Dzień mi się rozpoczął silnym bólem głowy ale pocieszeniem jest to, że za oknem zastałam deszcz i niższą temperaturę :) wzięłam tabletkę od bólu i wzięłam się za ćwiczenia. 3 serie brzuszków i 3 serie przysiadów. 

Potem postanowiłam posprzątać całe mieszkanie i nawet szybko się z tym uwinęłam.  Zaplanowałam też sobie, jak każdego dnia, posiłki na dzisiaj:


Śniadanie:
 rzodkiewka + 1/2 ogórka + 5 listków sałaty do tego 1/2 łyżki ziół prowansalskich i 1 łyżka jogurtu naturalnego - mniam :)

Obiad: 
ugotowane z czosnkiem, chili i ziołami prowansalskimi warzywa: 4 brokuły, 1/2 papryki, pomidor, 1/4 pora, pietruszka i marchewka.

Kolacja:
 jabłko + banan.

Posiłki rozplanowane. Na 14:30 idę na siłownię, a na 17:00 na zajęcia. 

Wieczorem pójdę pograć w kosza. Powiem szczerze, że jakoś nigdy nie lubiłam tego sportu ale teraz się przekonałam. Fascynuje mnie to, jak podczas gry pięknie pracują wszystkie mięśnie, od razu czuć krzyk spalanego tłuszczu! Cudowne uczucie! Polecam każdemu, bo w kosza można grać samemu, więc to duży plus tej gry :)


Po motywujmy się troszkę:














Pamiętajcie Moje Kochane Motyle nie chcemy wyglądać jak kobiety na obrazkach poniżej:








wtorek, 25 czerwca 2013

Czas jest moim wrogiem

Od rana pada. Ale dla mnie to lepsze niż upał. Lubię deszcz, jest moim ukojeniem.

Wczoraj wyszło tak jak chciałam, więc jestem z siebie dumna. Wagą pochwalę się jak osiągnę swój cel. Jednak ważę się codziennie - to motywuje.

Bilans na dziś to:

Śniadanie: banan

Obiad: marchewka i brokuły ugotowane na parze do tego ugotowane i pokrojone w kostkę jajko

Kolacja: 2 jabłka + marchweka

 

Czas mi nieubłaganie szybko leci, chciałabym znów mieć 16 lat...



No i mała motywacja:



Podziwiam Miley - ma w sobie tyle samozaparcia!




Dziewczyna na kolejnym zdjęciu może nie jest przykładem idealnej figury ale niesamowicie podoba mi się jej uroda.


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Sportu nigdy za wiele :)

Wczoraj poszło całkiem nieźle. Zjadłam tylko grillowane warzywa i cały dzień grałam w siatkówkę plażową. Przy okazji trochę opaliłam swoją bladą skórę.

Dzisiaj mam zamiar wieczorem iść porzucać do kosza, bo kupiłam w sobotę piłkę do kosza. Rano pobiegałam, do tego zrobiłam trzy serie brzuszków i trzy serie przysiadów.

Na dzisiejsze śniadanie zjadłam jedną marchewkę i 2 jabłka, a na obiad ugotowałam zupę z brokuł, papryki, pomidorów i włoszczyzny, a na kolację sałatka z pora :)

Im bardziej jestem aktywna tym mam lepszy nastrój. Wysiłek fizyczny może zdziałać cuda! Nawet zakwasy mogą być przyjemne.

Szukam u siebie w okolicy jakiejś niedrogiej siłowni, żeby zacząć regularnie trenować wszystkie partie mięśni. 

Reszta dnia zapowiada się całkiem nieźle :)

sobota, 22 czerwca 2013

Brakujących kilka dni

Dziś z rana zastał mnie upał, doszłam do wniosku, że bieganie przełożę na późny wieczór, a z rana poćwiczę w domu. Mam nadzieję, że przebrnę dalej przez życie... 

Miałam ostatnio takich kilka dni, że spałam z przerwami na toaletę i szklankę wody, jednak po tych kilku dniach wzięłam się w garść, bo muszę być cały czas aktywna.

Teraz postaram się pisać codziennie, będę miała trochę więcej czasu na to.

Co do wakacji, nie mam ich w tym roku, będę musiała ciężko nad sobą popracować, żeby do września osiągnąć wymarzony efekt... Trzymajcie za mnie kciuki, aby się udało!


Dzisiaj zamieszczam trochę inna motywację:

Talerz warzyw - wygląda bardzo ładnie!Warzywa są zdrowe i niskokaloryczne! 
Zjadajmy 5 porcji warzyw dziennie!

Talerz mięsa... Pamiętajcie, że zjadając mięso jecie żywe zwierzę, że zanim wylądowało na talerzu zostało zabite i cierpiało... Wykorzystujmy nasz rozum każdego dnia i dokonujmy właściwych wyborów!

piątek, 21 czerwca 2013

Odchudzam wszystko!

Daję radę, prawie... Sesja sprzyja odchudzaniu. Ostatni egzamin 27 czerwca i zaczną się wakacje, a z wakacjami więcej możliwości ale i nowe pokusy. 
Ogólnie jest mi lepiej, kiedy wpadam w wir pracy i nauki nie mam czasu na myślenie nad tym wszystkim co beznadziejne. 

Chyba trochę wzięłam się w garść...



I oczywiście motywacja!






piątek, 14 czerwca 2013

Egzamin z życia!

Jedziemy dalej! Ćwiczenia są najważniejsze, no i trzeba unikać wszelakich pokus! Dlatego nie zabieram ze sobą pieniędzy gdy wychodzę z domu, a jak mam kryzys to śpię, uczę się albo czytam książki. To jest podstawa! 

Dzień nie zapowiada się dobrze. Mam dzisiaj zaliczenie, na które ledwo co umiem, a to ważne zaliczenie... 


Motywuję się:




 

czwartek, 13 czerwca 2013

Działam!

Motywuję się nadal, ciągle oglądam zdjęcia tych pięknych chudych dziewczyn, a potem idę do lustra i patrzę na siebie - daleko mi jeszcze do doskonałości ale dam radę! 

Teraz mi łatwiej nie jeść, bo mam zapalenie gardła i boli mnie strasznie przy przełykaniu, więc mam wymówkę.Poza tym wczoraj chyba przespałam z 20 godzin, więc jest dobrze.



Motywacja na dziś:





Kasia jest moją inspiracją! 
Ma wspaniałą figurę.
 







wtorek, 7 maja 2013

Halo, halo i dokąd ja tak biegnę?

Bez sensu. Nic ostatnio nie schudłam. Jestem beznadziejna... Nie potrafię ostatnio zaprzeć się w sobie, nie potrafię nic ze sobą zrobić. Najlepiej ciągle bym spała. Teraz się to skończy.


Motywacja na dziś:
 
 

środa, 3 kwietnia 2013

Niekończąca się opowieść

Dzień przeciętny. 
Wstałam, wzięłam leki, zjadłam śniadanie. 
O 13:00 wybieram się na siłownię i mam zamiar się tam konkretnie dojechać.
Potem mam zajęcia... 
Trzeba będzie na chwilkę włączyć mózg. 
Wieczorem jeszcze sobie pobiegam.



wtorek, 2 kwietnia 2013

Idealne inspiracje!







Nic nie zmienia się...

Jestem w delikatnej rozsypce. 
Odchudzam się nadal ale to akurat jest oczywiste. 
Dawno mnie nie było. 
Odchodzę i wracam.

poniedziałek, 25 lutego 2013

sobota, 9 lutego 2013

Czwarty dzień głodówki

Jest całkiem nieźle, czwarty dzień głodówki. Jestem trochę osłabiona ale udało mi się poćwiczyć. Czuję się dobrze, a napędza mnie fakt, że dążę do perfekcyjnego ciała! 
Piję od rana sam rumianek, pomaga, przynajmniej ma inny smak niż woda. Nastrój mam dobry, nawet mogę się skupić na nauce. 

Nie mam żadnych planów na weekend, na szczęście wszyscy zostawili mnie w świętym spokoju, pozostaję ja, książki i moje dążenie do perfekcji. 


Piękna figura, piękne wystające kości biodrowe, cudeńko:


Tak będę wyglądać jeśli się poddam:

czwartek, 7 lutego 2013

Głodówka

Jestem na drugim dniu głodówki i powiem szczerze, że jest nieźle :)
Mam lepszy nastrój, bo nie muszę patrzeć ani tykać się jedzenia. Mimo tego, że już stosowałam głodówki, postanowiłam odświeżyć swoje informację na ich temat i oto co znalazłam:



Bardzo ciekawe artykuły, po których przeczytaniu poczułam się znacznie lepiej. Wierzę, że uda mi się głodować 7 dni, bo już od dawna nie robiłam tak długiej głodówki.